Michał Moroz

Abecadło smoczątka, dziennik niecodzienny

Not available as a result of being idle

Nie pamiętam, ile to miało, ale zakładam, że Sin City wyrwało ze trzy godziny z mojego życia. I nie żałuję.

Artur Andrus śpiewał:

Jak dobrze być barankiem
I wstawać sobie rankiem
I biegać na polankę...

No może nie do końca rano, bo o dziesiątej, ani barankiem, bo nim nie jestem... no, zwykle, i nie biegać, tylko poszukiwać grzybów. Nie za wiele, ale to skutek wstawania tym "wczesnym rankiem". Inni już nas wyprzedzili, ale troszkę się znalazło.

Podczas przygotowań odkryłem na nowo pewną złotą zasadę.

Posiadając już okulary na nosie zakładaj koszulkę przez czapkę.

Pokręcone, ale skuteczne.

Apdejt: Grzyby się gotują, ale na zupę poczekam do jutra. Życzcie szczęścia.

Zobacz komentarze Trackback dodajdo.com Zobacz pełne metadane
21 sierpnia 2005
Tagi:
Reklamy Google
Na górę
Przejdź do komentarzy
Dodaj komentarz