Rozmyslając
Ludzie są pełni wad, ale gdyby tacy nie byli, to świat stałby się strasznie nudnym miejscem.
Miasto i kraj, w którym żyję pozostawia wiele do życzenia, ale czy utopia nie przyniosłaby ogromnej fali samobójstw?
Mam więcej niż statystyczny mieszkaniec tej planety - czemu więc miałbym żądać jeszcze?
Posiadam grupę znajomych i przyjaciół - kim więc jestem, gdy mówię, że oni nie starczają?
Poza szczęściem, cierpię. Ale właśnie wtedy czuję, że żyję.
Życie jest piękne. Nie, nie ma to związku z domniemanym zauroczeniem moim, prędzej z dalszymi refleksjami na temat notki o atmosferze panującej w tramwaju. Mimo wszystko, czy wiecie, skąd biorą się te nieprzebrane pokłady optymizmu?









skąd..?
...czemu ja mam wrażenie, że z niekompletnych (niedokończonych byc może..?) przemyśleń...
...nie chcę zrzędzić z rana, ale... kiedyś, gdy proces będzie bardziej zaawansowany, optymizm szlag trafi - normalka taka, o! ;)
16 stycznia 2006, 06:08:39. Permalink.
Cóż. Na razie nie ma się czym przejmować, póki istnieje sobie gdzieś tam i daje się odrobinkę podbierać. Jak zniknie, to też nie nastąpi koniec świata - tak egoistyczny nie jestem. ;)
16 stycznia 2006, 13:36:42. Permalink.