Player Optimus 200B, jeszcze niedawno temu, bo około półtora miesiąca temu kosztował w promocji Sklepu Nie Dla Idiotów (czyt. Media Markt) 111 zł. Cena kusząca, zwłaszcza, że z założenia miał służyć nie tyle do słuchania muzyki, co do przenoszenia niewielkich danych. Etap pośredni między wystawieniem pliku po http (dyskietkom już nie wierzę) a wypaleniem cd. 256 MB, czyli 245 MiB, dobrze spełnia swą rolę.
Po miesiącu użytkowania mogę już wyrazić swą opinię o tym sprzęcie. Konstrukcja jest raczej standardem - widziałem kilka zagranicznych playerów o tym samym wyglądzie i podobnych zdolnościach. Nie wiem jednak, kto pierwszy wdrożył tą technologię, przyznam się, że nie chciało mi się tego szukać.
Do jakości dźwięku raczej nie mogę się przyczepić. Zarówno odtwarzanego, jak i nagrywanego. W trybie zapisu nie ma automatycznej kompresji, przez co sama pamięć szybko się zapycha. Jest możliwość tworzenia plików .wav o niskiej, lub wysokiej jakości, jednak to odrobinę za mało, by nagrać coś większego, niż kilkuminutowe przemówienie.Dyktafon to wprawdzie tylko dodatek do odtwarzacza. Ze względu na dobrą jakość nagrań i tak dostaje u mnie plusa, chociaż małego. Testy przeprowadzone przeze mnie wykazały zadziwiający wynik - osiemdziesiąt minut nagrania w wysokiej jakości (a mamy do wyboru trzy tryby - wysoka jakość, niska jakość, nagrywanie głosu) zajmuje nieco ponad 25MB. Dzięki temu i dość dobrej jakości dźwięku, o której wspominałem, dyktafon dostaje dużego plusa.
Żałuję, że nie ma obsługi mpc (strona domowa kodeka Musepack) - zacny to standard, naprawdę, warto pokusić się o bliższe zapoznanie. Player odtwarza mp3/wma/wav, z czego dwa odpadają z oczywistych względów, co daje nam realnie jeden format muzyki. I nie pomoże tu możliwość wyświetlania tekstów piosenek w formacie LRC.
Wzmacniacz ma dość dużą moc wyjściową - spokojnie potrafi wysterować zwykłe słuchawki - nauszniki (nie mylić ze studyjnymi, jeszcze wiele im do tego brakuje). Wiedząc tyle, możemy podłączyć je do odtwarzacza - jednak już teraz bateria prosi nas, żebyśmy używali jej oszczędnie. Oczywiście zapomnieliśmy w kiosku kupić bliźniaczkę, a pech chciał, że akurat teraz temperatura spada do -15 stopni. Jest jednak wyjście! Podłączamy do usb (kabel w zestawie) i teraz możemy słuchać do woli, przy czym komputer stoi wolny. Posiadacze laptopowych maszyn do pisania wiedzą, że każdy procent użycia procesora i pamięci jest na wagę złota, a Foobar2000 zajmuje między 10% a 20%, zależnie od użytego kodeka.
Moja Mandriva nie radzi sobie zbytnio z kopiowaniem danych - często zdarza się jej zapisywać pliki na sobie. Nie wiem, czy to problem systemu, czy playera - a na Ubuntu nie sprawdzałem. Problem z zapisem plików leżał po mojej stronie, nie odmontowywałem playera poprawnie. Wyjaśnia to komentarz Paoola. Windows 2000 działa automatycznie, a do Windowsów 9x trzeba zainstalować sterowniki, które znajdują się na płycie dostępnej z pakietem - zajmują kilka MB.
Słuchawki są co najmniej dziwne. Nigdy nie wiem, z której strony jest lewa i prawa, ani jakim cudem to wszystko się znów zaplątało? Niestety, są też zbyt krótkie do czegokolwiek poza wpięciem odtwarzacza.
Do sterowania można się przyzwyczaić, ale gdybym nie zajrzał do instrukcji, w życiu bym nie pomyślał, że joya, z założenia przydatnego do przewijania piosenek, da się także wcisnąć. Pomysłowość ludzka nie zna granic.
Aha, zapomniałem dodać, że klapka od baterii czasami ma zwyczaj się wysuwać i gubić bez słowa.
TODO: Każdy, kto poznał płytę Hydra Head Nine - Kod, wie, że trzeba dobrze się przysłuchać, by znaleźć tam muzykę. Do sprawdzenia jest współbrzmienie tych dźwięków z tymi generowanymi przez miasto.