Alternatywne spojrzenie na problemy codzienne
Tekst ten będzie polemizował (a przynajmniej udawał, że to robi) z spojrzeniem ukazanym w notce Dzień Świra na blogu Zandramas.
A zaczęło się tak...
"A to peszek!"
8:30
Autobus? Jaki autobus... A, TEN autobus. Trudno. Szybki bilans zysków i strat... Jedna kartkówka mniej, jeden punkt mniej u nauczyciela, ale da się żyć. W końcu nie będzie zły w nieskończoność. Potem jeszcze angielski i francuski, klasówka i kartkówka. Hmm, pożyjemy, zobaczymy.
9:05
Śnieg, śnieg i jeszcze raz śnieg. Wszędzie biało i szaro, a żołnierz musi iść do przodu... Mam lepiej, nie ciągnę ze sobą całej masy sprzętu, poza tym wiem, że niedługo będzie ciepło. To jeden z tych momentów, kiedy człowiekowi naprawdę chce się już być w szkole. Wierzę w wiele rzeczy, także w to, że udało mi się wrzucić wszystko do plecaka. Opuściłem fazę pożywiania się na rzecz mniejszego pośpiechu w innych czynnościach. Mówią, że nie samym chlebem człowiek żyje...
9:35
Drzwi. Ciepło. Tak jest, destination point reached. Co prawda brak mi tych precyzyjnie odmierzanych kilkudziesięciu minut, w których to spałem, ale może szczęście trochę mi pomoże w pisaniu sprawdzianu z języka. A brak pracy domowej z francuskiego? To dopiero następna lekcja, nie ma się co martwić.
Nieco później.
- Geografia - jak mnie nie ma to i kartkówki być nie może, wiadomo. ;)
- Angielski - freestyle. Nie liczyłem, ile razy już to mi pomogło. Jak każdy, trochę się denerwuję. Jednak... Czy zginę od tego?
- Francuski - żyjemy! Szczęśliwie nic takiego się nie zdarzyło, a nawet dostałem całe 4 z ostatniej klasówki.
- Nawet na innych lekcjach nie było tak źle - z polskiego tysz cztery.
13:15
Spotkałem koleżankę z autobusie, a autobus zrobił nam podwójnego psikusa - najpierw udał, że nie jest sobą, a potem, kiedy już w niego zwątpiliśmy, pokazał z powrotem swoją prawdziwą naturę. Brzydal, chrumkacz i w ogóle. A my znów o własnych siłach brniemy przez śnieg. Jak od wieków.
Prequel
Wentylator komputera to istne połączenie ambientu z noizem. Chodzi, bo tak prosiło rodzeństwo. Jakiś torrent się ściąga i ściąga. Niestety - całe to ustrojstwo nie daje mi spać. Chce, bym słuchał jego koncertów na dwa dyski i wiatrak. W innych okolicznościach powiedziałbym, że to jest to, co tygryski lubią najbardziej, ale teraz nasuwa mi się tylko: "Dajcie spać!".
A przecież tylu ludzi musi być na służbie o tej porze... Czy to jest sprawiedliwość?









Ależ skąd, podoba mi się nooo... ten optymizm :D I ten zapał do szkoły ;) Normalnie to chowa się pod łóżko i mówi że tu zostaje (zapał oczywiście).
17 lutego 2006, 11:40:26. Permalink.