Dlaczego nie warto się martwić o przyszłość energetyki
Jeżeli przyjmiemy artykuł Efekt Searla - generatory elektryczności i latające dyski za wiarygodne źródło informacji, to nasuną się dwa następujące wnioski. Pierwszy, że w razie wydobycia znanych źródeł ropy mamy zapewnione alternatywne źródło energii, drugi, że to nie musi być jedyna rzecz, z której się nie korzysta, gdyż aktualna działalność przynosi sprzedawcom większe dochody.
Sama koncepcja tegoż generatora (dość ciekawa zresztą; teoria mówi, że SEG pozwala na wytworzenie energii elekrtrycznej z cieplnej za pomocą odpowiedniego ustawienia/poruszania pól magnetycznych), gdyby została wprowadzona natychmiastowo, najpewniej wytworzyłaby globalny kryzys gospodarczy, a dość prawdopodobny jest fakt, że mogłaby się ona zakończyć wojną, gdyż koncerny paliwowe raczej nie chciałyby nikomu oddawać swojej kury znoszącej złote jajka.
Wracając do wiary - nie powiem, że całość nie jest dość wątpliwa. Jednak warto jest wierzyć w coś, jeżeli miałoby to nam poprawić humor i sprawić, że będziemy mogli przestać martwić się czymś, w tym wypadku naszą przyszłością. Tak więc i ja wierzę.









A dlaczego nie mamy w powszechnej sprzedaży samochodów hybrydowych, a entuzjastyczne doniesienia o prototypach ucichły?
Koncerny naftowe mają dużo pieniędzy na uciszanie oponentów. A w międzyczasie po kolei patentują wszelkie alternatywne źródła energii - wiedzą, że na ropie już długo nie pociągniemy.
14 maja 2006, 18:00:05. Permalink.
Święta racja Smoku. Jeśli idzie o alternatywne źródła energii to ja licze po cichu na reaktory termojądrowe, które podobno bardzo bezpiecznie generują duże ilości energii przy niskim zanieczyszczeniu środowiska. No i na samochody z napędem elektrycznym bądź nawet hybrydowym, ale takim prawdziwym, a nie takim jaki obecnie widać - większe spalanie benzyny niż niektóre samochody benzynowe...
14 maja 2006, 19:40:32. Permalink.
Potentaci ropy mogą uciszać kogo się da, tylko ciekawe co powiedzą jak im ich własne źródełko wyschnie. Próby jakieś są, skoro całkiem przypadkiem dowiedziałam się o nowej elektrowni wiatrowej chyba pod Kaliszem, no i o silniku hybrydowym w sprzedaży. To nadal niewiele ale cóż. Mi w takich przypadkach zawsze przypomina się Sim City - jakie to tam było proste - miasto bogate kupuje sobie elektrownie termojądrowe, słoneczne, a małe wiatrowe. Fajnie by było^^
15 maja 2006, 14:03:40. Permalink.