Michał Moroz

Abecadło smoczątka, dziennik niecodzienny

Stresujmy młodych

Jakiś czas temu odezwała się do mnie nieznajoma z pytaniami odnośnie szkoły, do której chodzę. Odbyliśmy więc rozmowę, a że dziewczę potrafiło posługiwać się językiem polskim, to i nie uważam czasu na nią przeznaczonego za stracony. Niby wszystko w porządku, ale...

Jako jeden z pierwszych roczników miałem możliwość zdawania egzaminów gimnazjalnych. I przez całe trzy lata wpajano mi, że jeśli nie uzyskam dobrych wyników, to już mogę się powiesić. Teraz, w liceum jest dokładnie tak samo, tylko nazwa testu się zmieniła. Zdasz, albo kula w łeb. Przypomina to mobbing; pociąga za sobą przykrą konsekwencję - odruchowy strach przed samym egzaminem.

Tak samo jest z wyborem szkoły - wybierz najlepszą, bo tylko wtedy przeżyjesz. To z tego powodu powstały egzaminy do liceum i komputerowe systemy rekrutacji. Sekretariaty poszczególnych szkół nie mogły sobie poradzić z natłokiem uczniów zmuszanych do wybrania "dobrej" szkoły, a te "złe" świeciły pustkami. Jak widać, rozwiązanie to jest tylko obejściem problemu, jaki stworzył się poprzez wpajanie odpowiednich mantr dzieciom. I tutaj też należy się bać, bo inaczej utopisz się w wyścigu szczurów.

Wracając do osoby, od której zacząłem: wszystko byłoby w porządku, gdyby nie dwie rzeczy. Primo, że zadała te pytania pod koniec drugiej klasy gimnazjum, czyli cały rok przed końcem szkoły. Secundo, że panicznie bała się o egzamin. Czyżby stres?

Zobacz komentarze Trackback dodajdo.com Zobacz pełne metadane
25 czerwca 2006
Tagi:
Reklamy Google
Na górę
Przejdź do komentarzy
Dodaj komentarz