Dziś w Internecie, jutro w Gazecie Riddle
Krótki disclaimer: wpis ten miał mnie rozładować po przeczytaniu tych wszystkich, o Matko! jak ważnych dyskusji nt. zablokowanych komentarzy tudzież innych różnic narodowościowych. Jeśli znajdziesz się w mojej sytuacji, mam nadzieję, że i Tobie pomoże. Skrótem: śmiesznie, dosadnie i z morałem.
Smaruje się go bardzo dobrze, jak masełko z szafki w lecie przy upale plus trzydziestu stopni w cieniu. To właśnie Riddle. Siedzi ze swoimi fanatykami w ukryciu i knują kolejny plan zawładnięcia światem. Powoli, w wyniku długiej, kilkudniowej burzy mózgów (w której pewna grupa pomysłów była przez długi czas wykopywana i zakopywana z powrotem, jako że nie było porozumienia), narodziło się czyste zło, a wręcz zuoo.
Tymczasem, w odległym zakątku Polski, komisja do spraw burz mózgów uznała, że niektóre głosy za zakopaniem były nieważne, a zgromadzenie powinno się powtórzyć. Zakopywaczy ukarać, a wieśniaków (nie wszystkich, nie od dziś wiadomo, że nie każdy wieśniak jest wieśniakiem) odesłać na wieś, gdzie będą mogli z powrotem zająć się rozwojem i administracją modułów Muu i Kwik.
Wieśniacy się zbuntowali i po długich rozmowach z Wielkim Prorokiem Ojcem Dyrektorem tudzież Matką Teresą Ciemiężonych, Złotą Rączką i Prawie Że Designerem, Zaokrąglonym Rogiem Piotrem "Riddle" Petrusem, wyprosili na nim wielką tablicę na jego opiniotwórczym podwórku, położonym według informacji moich informatorów, jedną nogą na Zachodzie, drugą w Polsce, a tak ogólnie to pewnikiem gdzieś na Olimpie.
I słowo się wypełniło: miast jednej, dwie dał tablice z wyłożonymi argumentami dla wybranego ludu, a niewierni pluli i szydzili. Do tablic jednak nie było możliwości dopisania czegokolwiek - wszystkie metalowe pręty gięły się po spoczęciu na twardej, połyskliwej powierzchni tablic, a nad głowami rozlegał się przeraźliwy jazgot i wielka czerwona kometa spadała, kreśląc warkoczem w przestrzeni litery KOMENTARZE WYŁĄCZONE.
I ludzie, którym komety przeszkodziły w dopełnieniu celu, zaczęli stawiać tablice w swoich poletkach. Jedni byli agresywni, drudzy spokojni, trzeci znów poprawiali boski plan Miłośnika Gustownego Gradientu. I szum narastał, ludzie na tablice wpadali, uciekali, kryli się... Nic nie pomogło. Inni byli w swoim żywiole. Wypowiadali się, co by lepiej zrobili, kwestionowali, nawracali na własne religie, popierali, kłocili i nabijali statystyki Twórcy Wielkiego Zielonego Layoutu z Kosmosu.
A nieniejszy autor tych słów boi się zajrzeć do lodówki.
A jego znajomych już dopada mania - chcą koszulki!









Z tym Riddlem to przesada. Jak się komuś nie podoba, to po co czyta? A już w ogóle śmieszne wydaje mi się zachowanie Patrysa - tyle wpisów na temat kogoś, kogo nie uznaje - leczenie kompleksów :)
11 lipca 2006, 10:24:37. Permalink.
A mnie się wpisy w takim stylu bardzo podobają - fajnie się czyta, można się trochę uśmiać i nie do końca wiadomo o co chodzi. :)
11 lipca 2006, 23:02:46. Permalink.
Speedy, jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o sezon ogórkowy. Zauważ, że poprzednia "afera" była z okazji długiego weekendu majowego...
13 lipca 2006, 15:45:55. Permalink.
chyba nie powiesz mi, że Riddle wchodzi w politykę. Może przynajmniej za jego władzy przepisy mielibyśmy dobrze wystandaryzowane :).
13 lipca 2006, 15:48:30. Permalink.
Polacy komentować nie potrafią - sypią offtopikami z rękawa, flejmią, krytykują, a empatia to dla nich zagraniczne słowo.
Nie obchodzi mnie co większość (którą krytykuję) sądzi, bo wiem już co powiedzą.
Komentarz ma być zgodny z treśc...
trackback od Rózga Świętego Mikołaja...: Garść cytatów…
http://piotr.mikolajski.net/2006/07/garsc-cytatow
13 lipca 2006, 18:16:51. Permalink.
@Speedy: Wysterylizowane chyba przez komisję od spraw niezgodności z Riddlem. ;)
13 lipca 2006, 23:34:48. Permalink.
...ech... jaks święta wojna mnie znowu ominęła, ale to pewnie i lepiej... w każdym razie - spokojniej i nikomu (chyba???) nie podpadłam tym razem ;)
16 lipca 2006, 12:16:01. Permalink.