Michał Moroz

Abecadło smoczątka, dziennik niecodzienny

Pijąc wodę, pamiętaj...

Zbieracze ryżu w Wietnamie

Pijąc wodę, pamiętaj o źródle; jedząc owoc, pamiętaj o drzewie - przysłowie wietnamskie.

Dalekim wieczorem, gdy grzeczne dzieci już śpią, pokazywane są serie filmów dokumentalnych. Zawsze ciekawiło mnie, dla kogo te filmy są prezentowane, bo albo pokazują je między 8.00 a 14.00 lub dobrze po 23.00 (TVP2). Jakakolwiek odpowiedź by na to pytanie nie padła, to na te drugie zdarza mi się patrzeć i czuję się dowartościowany, że o takich jak ja też pomyślano. ;)

W ostatnim tygodniu szczególnie zapadł mi w pamięć dokument traktujący o Wietnamie. Skojarzenia z wojną są tu jednak niepotrzebne, film bowiem opisuje kraj w czasach współczesnych i pokazuje życie ludzi w tym odległym kraju. W tym momencie pewnie nasuwa się Wam pytanie: `co takiego skłoniło go do opisania jakiegoś filmu na blogu i po co mam to czytać?' Otóż jest kilka dużych, wręcz fundamentalnych różnic w postawie Wietnamczyków i Polaków, na które wypadałoby spojrzeć i być może nawet zastanowić się nad nimi.

Sprawa pierwsza, czyli tradycja

Z filmu jasno wynika, że kultura Wietnamczyków jest głęboko zakorzeniona w tradycji. Na tyle jasno, żeby stwierdzić, że tradycja jest dla nich czymś ważnym. Być może nawet bardzo ważnym. Jednocześnie tą (jeszcze do niedawna okupowaną) cywilizację cechuje grupa legend, lokalnych wierzeń, czy też przysłów, które zachowały się bardzo dobrze. Dla przykładu jedna z legend wyjaśniająca kwadratowość placków ryżowych bánh chưng przygotowywanych na święto Tết: król Hung, założyciel, a zarazem pierwszy władca (ok. 3000 - 4000 lat temu) miał zamiar przekazać swoje królestwo jednemu z dwudziestu pięciu synów, i aby wybrać następcę, kazał im pokazać mu coś zadziwiającego. Starsi synowie wrócili z dalekich podróży z różnego rodzaju kosztownościami, których władcy i tak było dostatek, nie okazał więc zbytniego zdziwienia widząc je. Najmłodszy syn natomiast pozostał w kraju i przyniósł ojcu kwadratowy placek ryżowy. Władca zdumiał się, gdyż jeszcze nigdy takiego nie widział... W ten sposób młodzieniec zdobył królestwo. Nic, tylko pogratulować sprytu. Minęło sporo czasu od tamtych wydarzeń i w kraju nadal robi się kwadratowe placki, aby uczcić wietnamski nowy rok.

Teraz krótki rachunek sumienia - ile pamiętamy własnych mitów i legend? Jak bardzo czujemy się z nimi związani, a ile wsadzamy między bajki dla dzieci?

Sprawa druga, czyli praca

Praca, czyli rozszerzenie kultury Wietnamu. W kraju wody, każde ziarenko ryżu ma swą wagę. Jego wagą jest praca włożona w jego wykiełkowanie. A pracy jest rzeczywiście dużo, zważając na to, że używa się tam tych samych metod od bardzo długiego czasu. Także to jest częścią tradycji. Kto raz zobaczy sposób nawadniania pól za pomocą specjalnie wykonanego stożkowego czerpaka zawieszonego na dwóch linkach sterowanego przez dwie osoby (o efktywności prawie pięciu ton na godzinę!), drugi raz już na pewno się nie pomyli. Praca uciążliwa (bo robienie przez dwanaście godzin w jednej, pochyłej pozycji, czy też poruszanie się w błocie i nieprzejrzystość wody dla kogoś niewyuczonego w chodzeniu w takich fwarunkach wydaje się bardzo odpychające), praca skrupulatna i monotonna, praca skutkująca jedzeniem. Ktoś, kto zaznał takiej pracy z pewnością nie wyrzuci swego jedzenia nigdy więcej.

Podsumowanie

Dla nas taki rodzaj życia może wydać się nieprzyjazny, nudny, bezsensowny. Patrząc jednak na spokój tych ludzi, coś musi w nim być. Mam także wrażenie, że przynajmniej część tych ludzi znajduje spełnienie w tym, co robi. Porównując to do naszego, znacznie szybszego tempa, całego spektrum różnych sytuacji stresowych i problemów z odnalezieniem własnego sensu życia, porównywanie tych dwóch postaw zaczyna nabierać koloru.

Może czasami byłoby warto spróbować i takiej drogi?

Oryginalne zdjęcie, którego modyfikacją jest nagłówek artykułu: Rice harvesters outside Hanoi.

Zobacz komentarze Trackback dodajdo.com Zobacz pełne metadane

Welcome IE7/Linux

IE7/Linux

Instalacja

Stało się. Doczekaliśmy się wersji 2.5beta5 instalatora ies4linux, w której to istnieje możliwość instalacji IE7 na własnym Linuksie. Jest to już czwarta wersja IE (poprzednie to 5.01, 5.5, 6.0) wspierana poprzez program. Poprawiam się - właśnie zauważyłem, że potrafi on zainstalować wersje 1.0, 1.5 i 2.0. Jak dobrze to robi, tego nie wiem. Nie miałem nigdy okazji instalować tych wersji przeglądarki.

Jak zwykle, instalacja jest bardzo wygodna, mimo iż z jakiegoś powodu nie chciało wystartować gui. Można szybko naprawić to, uruchamiając program z flagą --no-gui. Na dodatek tak jest szybciej.

Postanowiłem przebudować wszystkie używane przeze mnie wersje przeglądarek, począwszy od 5.01. Posłużyłem się takim oto poleceniem:

$ ./ies4linux --no-gui --install-ie5 --install-ie55 --beta-install-ie7

Po chwili mogłem cieszyć się funkcjonalnymi przeglądarkami.

Wrażenia z IE7

Nie ma RSS, ani kart, tak uslinie reklamowanych przez Microsoft. Zdziwiło mnie to za pierwszym razem, uznałem, że program się pomylił gdzieś podczas instalacji. Jednak silnik IE7 działa inaczej niż silnik IE6 (przykład). Na dodatek test na gemal.dk wskazuje na to, że przeglądarka identyfikuje się jako IE7. Wobec takiej argumentacji uznałem, że wszystko jest w porządku. Tak, czy inaczej, jako www-pisarz nie będę potrzebował takich dodatków, ważne dla mnie jest to, że przeglądarka działa. ;)

Czego jeszcze brakuje? Obsługi Flash, dostępnej w poprzednich wersjach. Wszakże to beta, wszystko jeszcze przed nami.

Powodzenia w instalacji własnych wersji IE7 na Linuksach!

Zobacz komentarze Trackback dodajdo.com Zobacz pełne metadane

iEverything

Kampania reklamowa Apple zgodnie z fizyką jądrową wywołała silną reakcję. iPhone, bo o nim mowa, to, krótko mówiąc połączenie przeglądarki, telefonu i popularnego odtwarzacza iPod. Fala różnorodnych komentarzy zalewa Internet i w moim mniemaniu stawia ten produkt bardzo wysoko w liście oczekiwanych przez różne społeczności internetowe, bądź nie.

Ale po co się rozdrabniać? Wyrzućmy iPhone, stwórzmy iEverything, który będzie miał znacznie więcej przydatnych gadżetów, niż jakiś telefon z odtwarzaczem. Wynik może być na przykład taki:

Movie could not render. Users of Home Page Reader browser should ignore this message.

Kto się skusi na kupno takiego modelu?

Via Adblog.

Zobacz komentarze Trackback dodajdo.com Zobacz pełne metadane

Joggerowy bugfix

Najgorszą pracą programisty jest nie dodawanie nowych funkcjonalności, a ciągłe poprawianie dotychczasowego kodu. Czynność ta zabiera wiele czasu, jest monotonna, nie stawia przed programistą wyzwań, z którymi mógłby się zmierzyć, a przeszukiwanie kilkunastu stron kodu w celu znalezienia jednego nieprawidłowego założenia to zmora dowolnego większego projektu.

Dla większości te poprawki są niewidoczne, bo mało który użytkownik wie, jak działa wnętrze używanego przez niego oprogramowania. Jednak to dzięki nim oprogramowanie staje się stabilne i zyskuje swoją markę pośród użytkowników. Składa się na to mozolne klepanie kodu, ślęczenie nad nim przez kilka godzin dla wpisania dwóch, czy trzech linijek i ciągłe testowanie.

Tym bardziej jestem wdzięczny dla sparrowa, który na oficjalnym blogu Jogger PL 2 powiadamia o wprowadzaniu nowych łatek do systemu. A ostatnie dni płodne były: trzy poprawki w piątek, następnie jedna wczoraj i kolejne dwie także wczoraj.

Dziękuję bardzo! :)

Zobacz komentarze Trackback dodajdo.com Zobacz pełne metadane

Sława w blograjdołku

Czy wiecie, że w polskim blograjdołku tylko afery zyskują szerszy rozgłos i grupę trackbacków?

Co ciekawsze, dany zaaferowany winien potem swoim prześladowcom postawić piwo, bo dzięki nim jego PageRank skacze dość wysoko.

Aha, przepraszam autora terminu `blograjdołek', że nie podam jego nazwiska. Nie wiem, kim on jest. Teraz na pewno zostanę zatrackbackowany. Na śmierć.

A innych przepraszam, że zakwaszam środowisko. Czasem trzeba.

RAFi krótko o samym zdarzeniu. Gdyby ktoś chciał sobie poczytać.

Zobacz komentarze Trackback dodajdo.com Zobacz pełne metadane

Nie wyrzucaj wszystkiego...

Przerzucając szpargały w celu uporządkowania najbliższego otoczenia (jest to ponoć bardzo dobre ćwiczenie na systematyczność, a niektórzy twierdzą nawet, że w poukładanym środowisku można łatwiej się skoncentrować i efektywniej się pracuje), natrafiłem na kawałek słownika terminów komputerowych, a dokładniej część od literki N do Z.

Przypominam sobie, że dawno, dawno temu przywędrowało sobie to do mnie i potem zostało zakopane pod stertami gazet i tak dalej.

Przyjmując wykonanie za wyznacznik jakości doszedłem do wniosku, że będzie tam pewnie o Koszu, Moich dokumentach i sprawach z tym powiązanych.

Otworzyłem na losowej stronie, aby się przekonać, czy miałem rację. Los chciał, abym trafił na wielozadaniowość z wywłaszczeniem (czyli bardziej znajomo brzmiące preemptive multitasking).

Zdecydowałem się jednak nie wyrzucać... ;)

Zobacz komentarze Trackback dodajdo.com Zobacz pełne metadane

Zagadka

Wiersz, a jednocześnie zagadka. Kto zdoła ją pierwszy rozwiązać?

Szum

Znikam, pojawiam, umiejętność odbijania się
od rzeczywistości
to czas gdy nie ma oddzielania, naznaczę cię
słowem, pełnym boskości
pełen pozytywnego sygnału wyodrębniam aby
stopić ku całości
aż klucz podziałów od symbolu do mentalnej mapy
zniknie pośród jednolitości
zagubieni pośród szumu i pozostawieni na
pastwę subiektywności
zyskują nowy wymiar; jest to funkcja rosnąca
do nieskończoności
wysoko ponad sufit, bardzo daleko za światem
zyskujemy status trwałości
poświęcenie dla innych; pożądana zmiana zatem
przyjmijmy do ludzkości
czy nie chciałeś swych uczuć w innej osobie
zapisanych z odkrywczości
nowe porozumiewanie obecnych w zasobie
ponaddaturalnych zdolności

zmień zachowanie w czasach teraźniejszych, by
przyszłość nabyła te możliwości.

Hint: Pismo chińskie może naprowadzić Cię na właściwy tok rozumowania...

Jakieś pomysły?

Zobacz komentarze Trackback dodajdo.com Zobacz pełne metadane

TP vs Dialog

Zbliża się okres, w którym kończy się umowa z TP. Po przeszukaniu Internetu doszedłem do wniosku, że jedynym providerem, który mógłby oferować mi łącze za w miarę przyzwoitą cenę byłby Dialog.

Pytanie numer jeden: miał ktoś kontakt z łączem Dialogu? Jak z jego awaryjnością, transferami i komfortem pracy?

Wypunktuję sobie moje zdanie o tych łączach.

  1. Jestem szczęśliwcem, który przez cały okres użytkowania łącza TP cieszy się bezawaryjną jego pracą. Do modemu też nie mam zastrzeżeń, od kilkunastu miesięcy chodzi non-stop. O łączu Dialogu nie mam żadnego pojęcia.
  2. Technicznie łącze Dialogu jest znacznie wygodniejsze dla mnie niż łącze TP. Pierwsze oferuje mi stały adres IP i większy upstream, co dla mojego małego serwerka byłoby błogosławieństwem. O downstream nie dbam, nie ściągam dużo danych.
  3. Przejście na łącze Dialogu wiązałoby się także ze zmianą rachunku telefonicznego, co może być nieco kosztowne, ale pozwala cieszyć się wspólnym, niższym o około 30% abonamentem za telefon i dostęp do Internetu.

Jeśli już podpisywać umowę, to na okres 24 lub 36 miesięcy. Inaczej łącze będzie się mało opłacać. Dlatego koniecznie trzeba trafić dobrze.

Jakieś sugestie?

Zobacz komentarze Trackback dodajdo.com Zobacz pełne metadane
Wcześniejsze wpisy Na górę Późniejsze wpisy
Reklamy Google