Pięć rzeczy, których jeszcze o mnie nie wiecie
Zostałem zaproszony do zabawy poprzez Dota dzięki jego wpisowi pod tytułem: Było cztery, to będzie pięć. Chwilę odczekałem, zbierając pomysły i pętla na szyi zacisnęła się za pomocą dwóch kolejnych blogerów: mcv (Wirusowa autoinwigilacja) i Mousera (Klepnięcie). Zabawa polega na podaniu pięciu rzeczy, o których mało kto wie a następnie przekazaniu pałeczki pięciu kolejnym blogerom. A więc, do dzieła!
- Boję się komputerów, które mają wysokie osiągi. Zżyłem się z moimi maszynami, z których żadna z nich nie przekracza bariery jednego gigaherca. I póki co, nie wyobrażam sobie korzystania z jakiegoś demona prędkości jako najzwyklejszej workstacji. Tyle zasobów... A co, jeśli wybuchnie? Co innego, że czasami nawiedzają człowieka marzenia o takim, przykładowo, Elder Scrolls IV: Oblivion...
- Nie posiadam komórki. Może wyda się to dziwne, ale nie posiadam komórki i nie płaczę zbytnio z tego powodu. A jeśli już trzeba coś ustalić, to czemu by się nie spotkać twarzą w twarz?
- Razem z Mystic tworzymy związek na odległość. I jakoś udaje nam się przetrwać, mając Jabbera za jedyny środek komunikacji. Cóż, może nie do końca jedyny... Zdarza się często wysyłanie maili, a czasami nawet prawdziwych listów... Życzcie szczęścia, to dopiero rok. ;)
- Uwielbiam reklamy. Byle miały oryginalny pomysł i dobre wykonanie. Z tego powodu przeglądam regularnie blog Mediafun od momentu, kiedy zasubskrybowałem RSS z Dziesięciu Przykazań. Doszło nawet do tego, że zacząłem uczęszczać na koło `Sztuka Reklamy' w WSHE w Łodzi.
- O wiele bardziej lubię rysować, niż programować, chociaż i jedno, i drugie sprawia mi przyjemność. Problem w tym, że programy nie zaczynają wyglądać dobrze po kilkunastu minutach. Szybko się nudzę, i tyle. ;)
No to plum, na następną turę wytypowani zostali:












