Michał Moroz

Abecadło smoczątka, dziennik niecodzienny

Pięć rzeczy, których jeszcze o mnie nie wiecie

Zostałem zaproszony do zabawy poprzez Dota dzięki jego wpisowi pod tytułem: Było cztery, to będzie pięć. Chwilę odczekałem, zbierając pomysły i pętla na szyi zacisnęła się za pomocą dwóch kolejnych blogerów: mcv (Wirusowa autoinwigilacja) i Mousera (Klepnięcie). Zabawa polega na podaniu pięciu rzeczy, o których mało kto wie a następnie przekazaniu pałeczki pięciu kolejnym blogerom. A więc, do dzieła!

  1. Boję się komputerów, które mają wysokie osiągi. Zżyłem się z moimi maszynami, z których żadna z nich nie przekracza bariery jednego gigaherca. I póki co, nie wyobrażam sobie korzystania z jakiegoś demona prędkości jako najzwyklejszej workstacji. Tyle zasobów... A co, jeśli wybuchnie? Co innego, że czasami nawiedzają człowieka marzenia o takim, przykładowo, Elder Scrolls IV: Oblivion...
  2. Nie posiadam komórki. Może wyda się to dziwne, ale nie posiadam komórki i nie płaczę zbytnio z tego powodu. A jeśli już trzeba coś ustalić, to czemu by się nie spotkać twarzą w twarz?
  3. Razem z Mystic tworzymy związek na odległość. I jakoś udaje nam się przetrwać, mając Jabbera za jedyny środek komunikacji. Cóż, może nie do końca jedyny... Zdarza się często wysyłanie maili, a czasami nawet prawdziwych listów... Życzcie szczęścia, to dopiero rok. ;)
  4. Uwielbiam reklamy. Byle miały oryginalny pomysł i dobre wykonanie. Z tego powodu przeglądam regularnie blog Mediafun od momentu, kiedy zasubskrybowałem RSS z Dziesięciu Przykazań. Doszło nawet do tego, że zacząłem uczęszczać na koło `Sztuka Reklamy' w WSHE w Łodzi.
  5. O wiele bardziej lubię rysować, niż programować, chociaż i jedno, i drugie sprawia mi przyjemność. Problem w tym, że programy nie zaczynają wyglądać dobrze po kilkunastu minutach. Szybko się nudzę, i tyle. ;)

No to plum, na następną turę wytypowani zostali:

Zobacz komentarze Trackback dodajdo.com Zobacz pełne metadane

Blog majsterkowicza?

Jak można się przekonać w praktyce, w domu roboty może znaleźć się sporo. A to coś się popsuje, a to coś będzie trzeba polepszyć, a fachowcy albo są drodzy, albo do... do widzenia.

Co ciekawe, w Internecie nie znalazłem jeszcze ani jednego polskiego bloga o szeroko pojętej tematyce majsterkowania i prac domowych. A podobno panuje teraz moda na DIY. Pytanie tylko, czy istnieje zapotrzebowanie na taki blog? Co o tym sądzicie?

Zobacz komentarze Trackback dodajdo.com Zobacz pełne metadane

Prezent

Koledze, miłośnikowi horrorów, prezent kupiliśmy. Na osiemnastkę. Prezent oryginalny, jak widać to na poniższym obrazku...

Siekiera horror-maniaka

Po wspólnym obmyśleniu napisów, na odwrotnej stronie napisałem `Rest In Pieces', wzorując się na kroju o wdzięcznej nazwie Black Chancery a na tej widocznej na zdjęciu `Next victims' oraz imiona wszystkich, którzy złożyli się na prezent.

Potem tylko obwiązaliśmy prezent wstążkami i powstał końcowy efekt.

Zobacz komentarze Trackback dodajdo.com Zobacz pełne metadane

Ostrzeż mnie, jeśli potrafisz

Czyli znaki, które są tak wieloznaczne, że nie da się z nich korzystać. Wraz z zabawnymi komentarzami. Poniżej kilka przykładów...

Znak niewiadomego przeznaczenia
If you spot a terrorist arrow, pin it against the wall with your shoulder.
Kolejny znak niewiadomego przeznaczenia
If your intended destination is suddenly vaporized, consider pulling over and watching the cool light show.
I jeszcze jeden znak niewiadomego przeznaczenia
Radioactive materials come in 4 convenient sizes:
  • - individual dose
  • - family value size
  • - neighborhood spray pump size
  • - supersize!

... oraz safenow.org, na której znajduje się więcej obrazków tego typu.

Zobacz komentarze Trackback dodajdo.com Zobacz pełne metadane

Webdesigner vs Manufaktura

Manufaktura to, według artykułu na Wikipedii największe w Polsce a zarazem jedno z największych w Europie centrum handlowo-rekreacyjno-kulturalne. I, chociaż większą część kompleksu zajmują ciuchy i fast-foody, można też wyciągnąć kilka wartościowych sklepów... Ale nie o tym chciałem.

Tytuł w końcu mówi o wrażeniach webdesignera po spotkaniu Manufaktury. Do tego skłonił mnie artykuł Manufaka ma swoich fanów, z którym, z racji swej wiedzy, bądź niewiedzy, niezbyt się zgadzam. Bo tak naprawdę osoba, która nie jest architektem, czy historykiem sztuki z zawodu nie powie, że całość jest jakoś bardzo niespójna ze sobą, nie złoży też zarzutów, że plac jest za duży, czy nie będzie się rozwodzić na temat problemów pomiędzy podłożem, a ścianami.

Szczerze mówiąc, mnie osobiście też to nie przeszkadza. Może to tylko brak wyczulenia na preblemy typu architektonicznego, może to oznaka, że pomimo rozgardiaszu, jakiego można by było oczekiwać po artykule, całość jest jednak podana na talerzu i wygląda dość zjadliwie.

Przywykłem już do kolorów 2.0, a i w Manufakturze można je znaleźć. Inna sprawa, że niektórzy mogą mieć dość przykre skojarzenia powiązane z tym faktem... Cóż, nie da się tego pominąć, taki już trend. Za to gradientów nie stwierdzono. ;) Jednak za niektóre rzeczy, takie jak drewniany parkiet oraz drewniane obicia kolumn w nowym centrum handlowym należy się plus. Za dość ciekawe użycie tekstu, koloru i rysunku, kolejny plus. I to tyle, bo samo centrum nadal sprawia poczucie wyobcowania, co zresztą jest wadą większości współczesnych budowli.

Teraz będzie nieco luźniej, chociaż zaraz na scenę wskoczy pewna regułka. Otóż webdesignera można poznać po tym, że mniej się interesuje tym, co znajduje się na wystawie (w końcu ile razy można oglądać coś, co... `zdaje się, że gdzieś już widziałem. I mam wrażenie, że to nie tylko w jednym miejscu'), ale z bezbłędną precyzją potrafi wypatrzeć szczegół (jak na przykład gałązki z drzewa iglastego namalowane bądź nalepione na szkle jakimś materiałem o pewnym stopniu nieprzejrzystości, dzięki któremu nadal było widać to, co znajdowało się za szybą, choć było to nieco rozmazane), który potem może posłużyć mu jako inspiracja. Co sprowadza się do tego, że webdesignerzy, jak i inni szaleńcy, którzy potrafią przez kilka godzin gapić się w pustą ścianę i kontemplować jej zalety pochodzą z jednego źródła. Więc nie śmiejcie się z takich ludzi, kiedyś będą oni robić wam strony internetowe... ;)

Podsumowując, dla kreatywności dobre jest przechadzanie się raz do lasu, a raz do centrum rozrywki. A Manufaktura jest dość ładna, przynajmniej w mojej opinii.

PS, znalazłem interesujący fotoblog o Łodzi. Jeśli ktoś ma ochotę pooglądać garść fotek z naszego miasta, to zapraszam.

Zobacz komentarze Trackback dodajdo.com Zobacz pełne metadane

Komunikator nowej ery?

Czy tak będzie wyglądał komunikator przyszłości?

Post `Odpicuj sobie PSI', który ukazał się na blogu Dota skłonił mnie do zastanowienia się nad interfejsem komunikatorów internetowych - czy nie byłoby wygodniej dla użytkownika mieć garść (rozpoznawalnych) awatarów lub zdjęć swoich znajomych zamiast grupy identyfikatorów?

Zaletą tego rozwiązania byłaby szybkość szukania - wystarczy, że zerknę na okno komunikatora i wiem, kto jest dostępny. Kolejną to, że już nigdy nie będę musiał wpisywać identyfikatorów dla osób - to są ich awatary i ich zdjęcia, ja je tylko pobiorę z wizytówek.

Każde rozwiązanie ma swoje wady, także i to. Nie dość, że te awatary muszą mieć duże rozmiary (wystarczająco duże, żebym był w stanie spokojnie rozpoznać to, co się na nich znajduje, to bardzo łatwo będzie można się pomylić, gdy dwie lub więcej osób będą w posiadaniu identycznego awatara. Nie można przyjmować, że każdy będzie się chciał wyróżnić. ;)

Co do tego drugiego problemu, można go rozwiązać wypisując imię/nick kontaktu bezpośrednio pod awatarem. Jednak takie pole będzie zajmowało jeszcze więcej miejsca. W takim wypadku standardowe okienko komunikatora zaczyna być stanowczo zbyt małe. Co więc robić w takim wypadku?

Powyższe pociągnęło za sobą kolejne skojarzenie - gdzieś już widziałem taką listę ikonek z podpisami... No tak, przecież to mój pulpit i katalogi! Gnome domyślnie ma ustawione duże miniaturki dokumentów, wystarczająco duże, żeby można było je rozpoznawać! W takim razie, czy nie można by było tego wykorzystać jako graficznego interfejsu dla klienta Jabbera?

Wyobraźnia podpowiada mi dwa katalogi - jeden zawiera pełną listę użytkowników Jabbera, drugi tylko tych dostępnych. Dla każdego z nich będzie można utworzyć aktywator na pulpicie, czy też w dowolnym innym miejscu (np. katalog `Do zrobienia'). Domyślną akcją będzie rozpoczęcie rozmowy, w menu kontekstowym będziemy mogli znaleźć takie opcje jak przeglądanie historii, edycja dodatkowych notatek, wysłanie wiadomości. Wysyłka wiadomości będzie możliwa także za pomocą przeciągnięcia pliku tekstowego na kontakt, a przeciągnięcie innego pliku spowoduje jego przetransferowanie. Całość dopełnia aplet na pasku zadań wskazujący o nowych wiadomościach.

Prędzej, czy później, ktoś wykorzysta ten, lub podobny pomysł w takiej, czy innej formie. Linuksowcy, możecie być pierwsi! ;)

Zobacz komentarze Trackback dodajdo.com Zobacz pełne metadane

BotNET 2.0

Nazywam się TROJAN.HTTP.A. Znajduję się właśnie na maszynie o adresie internetowym... A zresztą, nie jest to ważne. Ważne jest to, że rajem dla mnie stało się masowe rozpoczęcie korzystania z IPv6, dzięki czemu stały adres mogła mieć każda maszyna, z czego skwapliwie korzystano.

Jestem bardzo sprytną konstrukcją. Powielam się, przy czym sam pamiętam tylko adres mojego ojca i synów, oraz tych krewnych, którzy usiłowali wprowadzić się na tą samą maszynę, co ja. Tworzymy dużą sieć i dość często wymieniamy się różnymi danymi.

Po zrzucie w okolicy RAMu, rozstawiam polowy serwer HTTP. I w ten sposób kontaktuję się z moimi pobratymcami. Następnie, rejestruję darmową domenę w jednym z pięćdziesięciu kilku usługodawców, do których obsługi zostałem przystosowany. Następnie, kopiuję kilka kilobajtów tekstu określonych licencją Creative Commons i co pewien czas dodaję nowe linki do różnych stron mojego Pana. Czasami też dołożę nowy tekst, aby strona nie wydawała się martwa.

W ten sposób wszyscy pozycjonujemy strony naszego Pana. Staramy się zachować cicho, aby nikt nie dojrzał naszej działalności. Jeśli zostaniemy pokierowani z odpowiednią precyzją, to wykonamy swoją pracę bez zwrócenia uwagi. Potrzebny jest tylko odpowiedni czas.

Zobacz komentarze Trackback dodajdo.com Zobacz pełne metadane
Wcześniejsze wpisy Na górę Późniejsze wpisy
Reklamy Google