Michał Moroz

Abecadło smoczątka, dziennik niecodzienny

Ext2/Ext3 na Windows

Mój komputer i linuksowe partycje

Jeśli ktoś przespał, zapomniał, czy też nie uświadamia sobie w ogóle takiej możliwości, przypominam - pod Windowsem NT i jego pochodnymi można używać partycji ext2/ext3 i to nie gorzej, niż FAT32. Pełny zapis/odczyt, obliczanie ilości zajętego miejsca, tworzenie, przesuwanie i usuwanie plików zapewnione.

Warto także wiedzieć, że literki podmontowanych partycji można zmieniać, wybierając opcję `IFS Drives' w Panelu Sterowania.

Strona projektu.

Zobacz komentarze Trackback dodajdo.com Zobacz pełne metadane

Step buty

Taki genialny szyld mignął mi na skrzyżowaniu ulicy Piotrkowskiej i Próchnika podczas jazdy autobusem linii 86. O ile dobrze pamiętam.

Szyld jest genialnie niejednoznaczny, że aż zmusił mnie do zastanowienia się. Zastanowienia się nad dostępnym wyborem - czy step, czy buty. Z jednej strony pełnia natury, przestrzeń nieujarzmiona przez człowieka, ale wcale nie sielankowa, lecz zwiastująca różne przygody, niekoniecznie te przyjemne. Z drugiej - twór człowieczy zwiększający komfort życia, a zarazem kolejna warstwa oddzielająca nas od Natury, jak więc widać, dwie całkowicie antagonistyczne postawy. Jak zdołali je pogodzić, aby znalazły się obok siebie na półkach sklepowych? Mnie nie pytajcie.

A może to miało być połączenie jednego kontekstu z drugim, jak `Buty w stepie', z nieodłącznym pytaniem - kto je tam zgubił? W każdym razie na pewno się przydadzą, jeśli tylko będą pasować na moją nogę. Czy też `Step w butach', z nieodzownym hasłem reklamowym `... bo noga była spocona' i wielką kampanią z billboardami, spotami telewizyjnymi i obrazkami w gazetach. A może `Buty na step', gwarantujące tak wielką trwałość tychże, nie uwzględniając faktu, że mogły one być `na step nieprzydatne'.

As some of you could point, the word `step' can be read in English as well as in Polish language. They have a few diferrences in their meaning, so let's try this Western way.

Step rozumiany w szeroko pojętym angielskim to nic innego, jak krok. Nie wnikam już, czyj ten krok mógłby być, jednakże daje to pole do kolejnych, ciekawych refleksji.

I tak, szyld ten mógłby być nową, miejską odmianą `Kota w butach', zatytułowaną `Krok w butach' i przeznaczoną dla najmłodszych środowisk hip-hopowych. O ile wiem, taka bajka jeszcze nie powstała, ale kto mówił, że ten szyld nie może być początkiem długofalowej kampanii?

`But w kroku' jest raczej niewygodny, a czasami może być nawet bolesny, szczegolnie wtedy, gdy siła do niego przyłożona będzie większa od zera. Co innego, jeśli to specjalna promocyjna linia butów o anatomicznych kształtach. Czy oznacza to rewolucję? Rewolucję dla producentów, oczywiście, bo będą wyrabiać dwieście procent normy, pakując po trzy buty do zwykłego pudełka i zawyżając cenę o kolejne sto procent.

Możliwe.

Zobacz komentarze Trackback dodajdo.com Zobacz pełne metadane

Brand New World

Brand new world

Jeśli teraz dziwicie się rozmiarowi nieproporcjonalnemu do treści, czy kiczowości powyższego obrazka, to wszystko w porządku. Jeśli nie, to być może zbyt bezkrytycznie przyjmujecie manipulacje płynące z otoczenia... A co powiecie na odrdzewiacz do rur umysłowych, istny KABOOM! (żeby nie promować innego środka czystości :) ), czyli małą terapię szokową, aby odrobinę otrzeźwieć z oczarowania Nowym, Wspaniałym Światem?

Tym, którym powyższe stwierdzenia nie nasunęły skojarzeń z książką Aldousa Huxleya, zaiste, pod tytułem Nowy, wspaniały świat, polecam zapoznanie się z artykułami, bądź z książką. Od razu przyznaję się, że książki nie czytałem, ale mam zamiar to uczynić w wolnej chwili. Szczęśliwie, nie mam zamiaru opowiadać o niej, więc te kilka faktów, które znam, wystarczy mi do dalszego prowadzenia.

Według przesłania filmu, fabuła książki, która miała się dziać rzekomo w 2540 roku, w większości wykonuję się na naszych oczach, tu i teraz. Świadomość przeciętnego człowieka jest zdominowana przez konsumpcyjność - niezależność to możliwość wydawania pieniędzy w nieograniczony sposób. Myślę, że nie muszę komentować, dla kogo tak naprawdę jest to opłacalne...

Kiedyś uważałem, że moc działania reklamy kończy się z momentem zaprzestania jej oglądania. Niestety, nie jest tak dobrze. Jako przykład długofalowego efektu działania reklam jest to, że społeczeństwo nastawia się na przyjemność, a przyjemność wiąże z kupowaniem. Co z tego wynika? Kupujemy przyjemność, a nie ją sobie stwarzamy. Płacimy za nią, dzięki czemu możemy przestać myśleć. Dlatego teraz powstają takie potworki jak Galeria handlowa. Że niby stosik sklepów z jednakowymi towarami ma być najwyższym doznaniem natury estetycznej. Chyba, że `galeria' oznacza, że jedyne, na co nas stać, to popatrzeć na wystawy. :)

Hasło `nie naprawiaj, wyrzuć', to kolejny przykład indoktrynacji, której tak chętnie się poddajemy. W filmie skutki tego były pokazane na przykładzie dzieci. Przeprowadzono z nimi wywiad, w którym padło dość interesujące stwierdzenie,`nowe jest lepsze'. W dodatku dzieci nie potrafiły odpowiedzieć na pytanie, czemu jest lepsze...

W razie problemu łyknij pigułkę. Poczujesz się lepiej. Kwestia utrzymywania społeczeństwa na poziomie bezmózgich zombie to kwestia zapewnienia im niekończącej się przyjemności. Co ciekawe, w filmie kwestia Somy, książkowego narkotyku spełniającego rolę magicznego środka na każdą sytuację, przyrównana została do pigułek antydepresyjnych, które podobno używane są w masowych ilościach. Nie mam jak samemu potwierdzić tej tezy, ale chętnie zobaczyłbym opinię kogoś, kto spędził trochę czasu w Anglii (fabuła filmu i książki dzieje się w Londynie), czy też w jakimś innym, `cywilizowanym', zachodnim kraju.

Na koniec warto wspomnieć, że składając wszystkie te klocki w jedną całość, wychodzi na jaw, że nie wszystkie korzyści trafiają tylko do producentów różnorakich towarów. Wiele z nich jest wyjątkowo przydatnych dla organizacji władających państwem. Karmienie społeczeństwa przyjemnościami i złudą wolnego wyboru, jest najlepszą, jak dotąd, formą kontroli, gdyż żadne społeczeństwo nie będzie miało ochoty walczyć o gorsze warunki...

Polecam z całego serca.

PS. Widząc, jak organizacje władające US of A wykorzystują terroryzm do zwiększania własnej kontroli, twierdzę, że koncepcja świata Huxleya nie w pełni się udała. Lub nie wszędzie. To taki mały kontrprzykład.

Zobacz komentarze Trackback dodajdo.com Zobacz pełne metadane

Przyszłość?

Żyjemy w ciekawych czasach. Ale najpierw filmik. W dalszej części będę się do niego odnosił, więc w celu pełnego zrozumienia przedstawionych tu treści radzę znaleźć chwilkę czasu i obejrzeć prezentowany materiał. Did you know, shift happens.

Co by było pierwszą rzeczą, która przyśniłaby się inteligentnej maszynie, stworzonej przez ludzi? Czy nie byłby to sen o władzy? Chęć wprowadzenia własnej, optymalniejszej ideologii? Myślę, że niejeden człowiek pozbyłby się innych ludzi, gdyby znalazł się takiej sytuacji, a następnie stworzył nowe społeczeństwo na ruinach starego. Przecież oni wszyscy byli tacy słabi... Musieli wyginąć. Czy Maszyna stworzona na podobieństwo Człowieka będzie działać w ten sam sposób? Szybka, masowa zagłada przestarzałego gatunku?

A może dokonamy `naturalnej' zamiany? Przelania świadomości, w nowe, wymienne ciała? Syntezy z Borgiem? Ile taka zmiana wyniesie? Kilkaset lat? A może będziemy do tego zmuszeni, bo nasze środowisko naturalne będzie tak zdegradowane, że białkowe formy już nie wytrzymają jego ataków?

Zdecydowanie żyjemy w ciekawych czasach. Czasach początku Wielkiej Zmiany, bądź też Wielkiego Upadku. Przewiduję, że pierwszą barierą, jaką napotkamy po drodze, to niemożność przyjęcia tylu informacji, ile będziemy otrzymywać. Dublowanie wiedzy w ciągu 72 godzin? To nie daje zbyt dużych szans naszemu mózgowi.

Zobacz komentarze Trackback dodajdo.com Zobacz pełne metadane

Jak spsuć software poprzez hardware

Na wstępie przepraszam wszystkich tu zaglądających za tak długi okres mojej nieaktywności blogowej. Wena na pisanie opuściła mnie na pewien czas, a pomysły cały czas leżą w szufladzie. ;) Postaram się poprawić, a póki co, coś lekkiego i związanego z komputerami na rozgrzewkę.

Ostatnimi czasy moja wiekowa już lilium (tu można się zastanawiać, czy aż taka wiekowa - ze wszystkich moich komputerów jest najmłodsza, a kupowałem ją jako pierwszą) zaskoczyła mnie niepomiernie. Co gorsza, była to jedna z tych sytuacji, których do dziś nie potrafię sobie w pełni wytłumaczyć, pomimo mojej wiedzy o komputerach znacznie przekraczającej poziom normalnego zjadacza chleba.

Był wieczór. Akuratnie robiłem coś pod Windows i w pewnym momencie naszła mnie ochota na odrobinę relaksu. No a co się robi, gdy człowiek musi się na szybko odprężyć? Nie, nie ekstremalne doznania seksualne z sukubim narodem. ;) Dwukrotnym klikiem uruchomiłem Blobby Volley (do pobrania np. tutaj) i już rozpoczynałem grę, gdy....

PISK!!! Straszliwy, dźwięczący PISK. Normalnie, dźwięk ten udawał gwizdek sędziego rozpoczynający kolejną zagrywkę, jednak w tym wypadku, głośniki miałem nieco podkręcone. Prawdopodobnie wcześniej słuchałem jakiejś muzyki o niskim poziomie głośności... Gdy już odzyskałem słuch, zacząłem zauważać, że z moim systemem coś jest nie tak. Nagle włączył się jakiś pogłos, którego wcześniej nie było. Wyłączyłem grę i zaraz odpaliłem foobara2000. Tak samo, a nawet jeszcze gorzej, bo muzyka zniekształcona przez ten pogłos brzmiała, jakby była grana w jakiejś hali. Restart nie pomógł.

Straszliwe to było doznanie. Brak muzyki na Windows, nie! Z drugiej strony, na Linuksie dźwięk działał poprawnie, więc to nie był błąd sprzętowy. Dzięki tej wiedzy zacząłem się spodziewać jakiegoś uszkodzenia sterowników. I szczęśliwie, po ich przeinstalowaniu sytuacja wróciła do normy.

I teraz zasadnicze pytanie - jak dźwięk, wzmocniony już poza komputerem mógł zaszkodzić moim sterownikom/ustawieniom, czemukolwiek?

Moja teoria wygląda mniej więcej tak - karta dźwiękowa po wyemitowniu sygnału przesłała go dalej, do wzmacniacza. Następnie wzmacniacz tak mocno wzmocnił sygnał, że wytworzone przy tym zakłócenia wróciły się z powrotem do karty dźwiękowej (poprzez masę?). Wpłynęły na pracę procesora, który zmodyfikował część swojej pamięci, zawierającą instrukcje sterownika/ustawienia. Następnie podczas deaktywacji karty zmieniona część sterownika/ustawień została zapisana na dysku, dzięki czemu maszyna w żaden sposób nie reagowała na restart.

Wiem, że jest to bardzo nieprawdopodobne wytłumaczenie, ale nie mam pomysłu na inne. W każdym razie, cieszę się, że to nie sprzęt został uszkodzony. I jeszcze jedno. Nie ulegnę ewentualnym prośbom powtórzenia tego w celach eksperymentalnych. ;D

Zobacz komentarze Trackback dodajdo.com Zobacz pełne metadane
Wcześniejsze wpisy Na górę Późniejsze wpisy
Reklamy Google