Michał Moroz

Abecadło smoczątka, dziennik niecodzienny

Moje nałogi

Spowiedzi ciąg dalszy. Tym razem do wyrzeczenia paru słów o nałogach wybrany zostałem przez Mousera (a oto jego wpis o nałogach). Nie przedłużając:

  1. Uzależnienie od Internetu. To nie kompuery, to sieć ma mnie w swoich rękach. Gdy tracę połączenie, jestem nieszczęśliwy. Zmienne IP jest dla mnie udręką. Niemożność uruchomienia Gmaila (i Twittera) oraz brak komunikatora wprowadza mnie w w melancholijny nastrój. A jak miałem ostatnio miałem rozpiętą prowizoryczną sieć, to czułem się nieswojo.
  2. Nałóg blogowania. Tyle czasu minęło, a mnie nadal chce się publikować teksty na blogu. Zaczynam też mikroblogować na Twitterze. Zważywszy na moją naturę, dzięki której nie zdarza mi się wykonywać jednej czynności przez dłuższy czas, jest to wielki wyczyn. Ale to nie tylko moja zasługa. Wasz feedback jest dla mnie czymś wspaniałym.
  3. Uzależnienie od kreatywnego myślenia. Od razu się czuję lepiej, gdy uda mi się wykreować coś nowego, niezależnie od tego, czy tylko w myślach, czy na kartce, czy w komputerze. Ale uwielbiam od czasu do czasu stworzyć coś nowego dla siebie i nie tylko.
  4. Powoli zaczynam się uzależniać od działania. Załatwianie jakiejś sprawy dla siebie? Wyjście tu i tam? Obejrzenie tego i tamtego? Żaden problem. A na dodatek odczuwam z tego powodu przyjemność.
  5. Nie wiem, czemu, ale praktycznie w każdym momencie, kiedy zawitam do pewnej księgarni, to wychodzę stamtąd z jakąś książką. Może nie jest to zbyt często, ale czyżby szykował się tu jakiś nawyk? :)

Jeszcze wybrać pięciu ludzików, którzy mieliby się wyspowiadać... :)

No to od początku, kto tam mi przychodzi na myśl: Adam Pilorz, Michał Gawron, Mateusz Papiernik, Piotr Szymczak i może jeszcze Łukasz Wójcik. Trzymajcie. :)

Zobacz komentarze Trackback dodajdo.com Zobacz pełne metadane

Byłem ofiarą agresywnego marketingu

Reklama, którą mi perswadowano w moim mniemaniu była bardzo skuteczna. Bo może z jej powodu, a może z powodu mojej jakiejś wewnętrznej słabości, zacząłem się zastanawiać nad wyborem produktu, który mi promowano. Totalna magia. Okazało się, że parę sztuczek zastosowanych w odpowiednim momencie zachwiało podstawami, które uważałem za dość stabilne.

A jak zaczęła się ta magia? W bardzo prosty sposób - przyszła czarodziejka i zaczęła czarować. Było to całkowicie zwyczajne - wyglądało praktycznie tak samo, jak rozdawanie materiałów promocyjnych. Na dodatek działo się to w supermarkecie, więc ciężko było mi się dziwić takim zachowaniem. Ale... wtedy zaczęła się rozmowa.

Celem rozmowy było oczywiście wytworzenie we mnie potrzeby nabycia produktu, w tym wypadku kosmetyków. Zostało to zrealizowane w przewrotny dla mnie sposób. Przewrotny, bo pierwszy raz spotkałem się z czymś takim twarzą w twarz. :) Niezwykle prosta prowokacja - czarodziejka poprosiła mnie o potrzymanie produktu, podczas gdy sama zaczęła mnie czarować. Uprzejmie się zgodziłem i zacząłęm słuchać.

Przezentacja jednego produktu, prezentacja kolejnego produktu, poszczególne produkty były wcierane w moją skórę, co miało pobudzić więcej, niż jeden zmysł. Wszystko ładnie skomponowane. Oczywiście, stosik produktów w moich rękach rósł i rósł, co było doskonale przemyślane. Poszczególne pudełeczka były dosłownie wciskane w moje ręce.

Alarm w mojej głowie obudziło celowe, lecz dość niefortunne stwierdzenie - `może Pan mieć to, to i to'. Chwila, skoro już mam, to czemu dopiero mogę mieć? Spytałem, gdzież jest ten haczyk i okazało się, że te wszystkie produkty nie są darmowe, należy zapłacić pewną promocyjną cenę i dopiero wtedy można je wszystkie otrzymać. Podczas tego wyjaśniania, wszystkie te produkty wylądowały w torbie, która (wraz z dodatkowym bonem) została po raz kolejny wepchnięta w moje ręce.

Nowe, lepsze życie po promocyjnej cenie... Kurczę, przyznam się szczerze, że faktycznie zacząłem się zastanawiać, czy cały zestaw pudełeczek z pachnidłami będzie mi potrzebny. To świadczy na korzyść tejże kampanii. A że na dodatek czrodziejka okazała się miłą osobą (oraz dobrze wyuczoną w technikach perswazji), to doszło do tego, że przez chwilę walczyłem ze sobą o podjęcie decyzji.

Instynkt samozachowawczy zwyciężył. :]

Szkoda, że nie mam na tyle wyćwiczonego mózgu, żeby jednocześnie rejestrować przebieg rozmowy, analizować poszczególne fragmenty i wyciągać wnioski w trybie rzeczywistym. Może kiedyś się tego nauczę. Teraz niestety, z całej rozmowy zostały mi tylko emocje. ;)

Kampania, nie mam pojęcia, przez kogo organizowana, realizowana jest dla Beauty Cosmetics. Być może okażę się ignorantem, ale jeszcze nigdy nie słyszałem tej nazwy. Wnioskuję, że jakaś młoda firma, bądź że niszowa.

Zobacz komentarze Trackback dodajdo.com Zobacz pełne metadane

Stormy Day

Stormy Day

Powoli zaczynam się porozumiewać pismem obrazkowym, publikując na tym blogu. Mam nadzieję, że intelektu mi z tym nie ubędzie. ;)

Nazwa
Stormy Day
Wersje do pobrania
JPEG, 1024x768 (312KB)

Dedykowane burzy, która jakieś dwa tygodnie temu pozbawiła mnie telefonu, Sagema F@st 800 od Neostrady+ i karty sieciowej 3Com 3c905B oraz kilku dni połączenia z Internetem.

Zobacz komentarze Trackback dodajdo.com Zobacz pełne metadane

Sny niespełnione?

Rozchorowałem się. Nie sądziłem, że w czerwcu człowiek może się rozchorować. Ale nie o tym chciałem. ;)

Ostatnio moje myśli i czas zajmuje przedsięwzięcie o nazwie Sny niespełnione?. Wraz z grupą młodych ludzi spełniamy marzenie zmarłej koleżanki Marty Binek i wydajemy tomik jej wierszy.

Ambitne przedsięwzięcie i wysoko postawiona poprzeczka. Widząc jednak to, co udało nam się wytworzyć, jestem pewien, że sprostaliśmy zadaniu. Wystarczy spojrzeć na kilka przykładowych stron z tomika: dwunastą, trzynastą i trzydziestą czwartą. Taka forma podoba mi się straszliwie, a jakie są Twoje wrażenia?

Strona WWW to oczywiście mój projekt zaaprobowany przez innych uczestników projektu. Możecie mnie teraz biczować za kod, chociaż nie pogardziłbym także jakimś miłym słowem. ;)

W oczekiwaniu na wystawę (szczegóły na stronie), przeprowadzamy nietypową kampanię reklamową - rozklejamy żółte karteczki z doczepionymi do nich piórkami i linkiem prowadzącym na stronę projektu. W najbliższym czasie postaram się zrobić jakieś zdjęcie takiej karteczce spełniającej swe zadanie. :)

Aha - jeśli w przeciągu najbliższych dwóch tygodni będziecie w Łodzi, zapraszam! Wstęp wolny, ale ilość tomików jest ograniczona i możliwe, że w pewnym momencie ich zabraknie.

Zobacz komentarze Trackback dodajdo.com Zobacz pełne metadane

Cel w życiu - czerwiec 2007

Zabrzmiało górnolotnie, a czasami nawet groźnie. Jednak i tym razem zupełnie na luzie. Doszedłem bowiem do wniosku, że jestem dużym dzieckiem. I cieszę się z tego zupełnie, jak dziecko. Co bowiem chciałbym robić?

Chciałbym bawić się coraz to nowszymi zabawkami w coraz to nowszych piaskownicach. Cóż to oznacza? Ni mniej, ni więcej tyle, że chciałbym poznawać coraz to nowsze drogi robienia wszystkiego tego, co uważam za ciekawe i pozytywne. A żeby mi się otoczenie nie nudziło, miło by było często odkrywać jakieć nowe, nieznane miejsca.

Małe sprostowanie - `nowe zabawki' nie oznaczają, że jestem ofiarą konsumpcyjnego trybu życia. Dla mnie nowe w tym kontekście oznacza nietypowe, dziwne, niesztampowe, co odchodzi całkowicie od pojęcia brand new. Powtarzalność nie dla mnie. Od powtarzania są maszyny. ;)

Takie są moje życzenia na dzień dzisiejszy. A jakie są Twoje?

PS. Wydaje mi się, że z powrotem zaczynam odczuwać rosnącą przyjemność z aktywności blogowej. Miejmy nadzieję, że tak się utrzyma. :)

Zobacz komentarze Trackback dodajdo.com Zobacz pełne metadane

Pozytywne wartościowanie: pisz swój ChangeLog

ChangeLog to plik, który znaleźć można w większości paczek z programami Open Source. Opisuje on wszystkie zmiany w kodzie, te większe i mniejsze. Z tego pliku mogą skorzystać inni programiści oraz użytkownicy, aby obejrzeć, co dodano ostatnio do programu, czy też, jakie błędy poprawiono. Dla niektórych programów jest to najważniejsze lub jedyne źródło informacji o zmianach do nich wprowadzanych.

Tyle wprowadzenia, mam nadzieję, że zaspokoiłem wiedzę wszystkich mniej informatycznych, którzy mogliby chcieć wiedzieć, czym ten ChangeLog jest. A tymczasem przejdźmy do właściwej części wpisu.

Rozwijając temat - tak, nakłaniam Was do prowadzenia swojego prywatnego dziennika wszystkich pozytywnych zmian, które wprowadziliście w swoim, czy też w czyimś życiu. Taki dziennik potrafi bardzo dowartościować w tych gorszych momentach, a zawsze po przeczytaniu tego, co pożytecznego, czy też kreatywnego zrobiłem, czuję się dumny z siebie. Po pewnym czasie ChangeLog będzie stanowił miłą pamiątkę, źródło dalszych inspiracji, czy też bazę danych o różnych projektach, które kiedyś stworzyliście, a być może przydadzą Wam się jeszcze w przyszłości.

Główną zaletą oczywiście będą te wszystkie pozytywne emocje, które powrócą, kiedy powrócicie myślami jeszcze raz do tego przyjemnego momentu. Osoby, które cały czas powtarzają, że nigdy nic nie robią, będą zdziwione tym, jak wiele zdarzeń obracały w nicość. A ja bucowato uśmiechnę się do siebie i kolejny raz powiem: `jaki to ja jestem fajny'. :P

Dla każdego coś miłego. W takim razie ostatni akapit poświęcę na instruktaż i zakończę ten wpis. Instruktaż będzie bardzo krótki. Nie oszukujcie się, zapisujcie wszystkie pozytywne zmiany i wszystkie wartości dodane, od pocieszania koleżanki do stworzenia projektu swego życia. Formę wymyślcie sobie sami, mój pomysł to data i opis zdarzenia, krótki i suchy. W moim przypadku emocje napływają same. Oczywiście wy dostosujecie swoje ChangeLogi do własnych potrzeb, nieprawdaż? ;)

Zobacz komentarze Trackback dodajdo.com Zobacz pełne metadane
Wcześniejsze wpisy Na górę Późniejsze wpisy
Reklamy Google