Michał Moroz

Abecadło smoczątka, dziennik niecodzienny

Wnioski z Ubuntu

Wniosek pierwszy. Nie próbuj kompilować jądra na Ubuntu, szczególnie, gdy Twój system chodzi poprawnie od dłuższego czasu. Nie jest to ani user-friendly, ani szybkie, ani przyjemne.

Wniosek drugi. Gdy już to zrobisz, trzymaj ręce z dala od nadpisywania starego kernela lub jego modułów. Inaczej będziesz krzyczeć: kernel jego panic mać!

Wniosek trzeci - Wreszcie, gdy po twardym resecie nawet BIOS nie będzie chciał odpalić, nie próbuj podpinać niechronionego Windowsa do sieci.

Wniosek czwarty. Potrzebujesz antywirusa i firewalla nawet wtedy, kiedy myślisz, że ich nie potrzebujesz.

Wniosek piąty. Kup większy dysk i postaw na zniszczonej maszynie Gentoo. I dopiero wtedy się baw.

Serwer będzie pewnie niedostępny przez jakiś czas...

Mord..., mord...

Zobacz komentarze Trackback dodajdo.com Zobacz pełne metadane

Ze spostrzeżeń cywilizacyjnych

Kiedyś gdzieś podobno istaniała demokracja. Dziś, zostało już tylko demo.

Zobacz komentarze Trackback dodajdo.com Zobacz pełne metadane

Śmierć w telewizji

Czarna skrzynka, zwana telewizorem przez niektórych, zachowuje się niezwykle dziwnie. Kiedy pokazuję się w pokoju, w którym łaskawie się ona znajduje, raczy mnie zabójstwami. Zawsze na czas. Wystarczy, że przestąpię próg, a już słyszę: Ciało należy do młodego mężczyzny, w wieku około... W filmach jest tego masa. W wiadomościach jeszcze więcej.

Wolałbym już, gdyby to pokazywano informacje, jak przodownicy wyrabiają dwieście pięćdziesiąt procent. Byłyby nieco bardziej... pocieszające?

NIE mordowaniu w telewizji. A najlepiej w ogóle.

Zobacz komentarze Trackback dodajdo.com Zobacz pełne metadane

Dlaczego cywilizacja się nie rozwinęła

Drzewiej, a mam tu na myśli odległe czasy, dla rozeznania przyjmując okrągłą liczbę dziesięciu tysięcy lat, człowiek zdobywał pożywienie przez dwanaście godzin na dobę. Przez drugie dwanaście odpoczywał - bo ile można ganiać za zwierzyną?

Dziś, spora liczba ludzi walczy o jedzenie przez szesnaście godzin na dobę, aby mniejsza grupa mogła pławić się w luksusie ośmiogodzinnego dnia polowań.

Czy... ?

Zobacz komentarze Trackback dodajdo.com Zobacz pełne metadane

Bić bijących

Paradoks? Ale przecież do tego sprowadzają się wszelakie zależności pomiędzy grupami fanatyków. Od sekt różnią się dwoma szczegółami. Pierwsza - posiadają znakomicie zarysowane sylwetki swych wrogów, druga - ich przywódcy zazwyczaj także wierzą w swą ideologię, czym odróżniają się od liderów sekt, którzy robią tylko biznes na swoich poddanych. Jak widać, fanatycy są więc bardziej niebezpieczni od sekt, a o tych pierwszych pierwszych się jednak częściej mówi, by odwrócić uwagę od innych, ważniejszych spraw, a także ze względu głównych światowych religii, które to nie życzą sobie konkurencji.

Fanatycy mogą stać się narzędziem polityki. Jeśli umiejętnie nimi pokierować, można szybko dojść do jakiegoś celu, jednak jednocześnie należy uważać na przekroczenie granicy racjonalności - wtedy i hipotetyczny polityk staje się bezmózgim idiotą, jak reszta. Druga rzecz, na którą należy zwrócić uwagę, to niestabilność tej grupy, o ile nie jest zbyt trudno ich pozyskać, utrzymanie nastręcza już pewnej trudności, a wyrzucenie ich jako zepsutej zabawki może skończyć się katastrofą.

Dla osoby postronnej ideologia takiej grupy jest całkowicie idiotyczna - zawsze się sprowadza do bicia tych, którzy mają cokolwiek innego. Całkowite oddanie temu celowi wynika prawdopodobnie z całkowicie podświadomej ludzkiej potrzeby posiadania wroga, wspartej żądzą krwi, czy, przykładowo brakiem perspektyw lub chęcią zabicia nudy. Działanie to skutkuje powstaniem niebezpiecznej mieszanki debili, imbecyli kwadratowych, tudzież innych idiotów, zarządzanych przez całkowicie niekompetentne osoby.

Bijmy ich! :)

Zobacz komentarze Trackback dodajdo.com Zobacz pełne metadane

Natarczywość ludzka

Mam znajomą. Ot, nastolatka, jakich wiele. Zapewne nie czytała żadnych dokumentów traktujących o Netykiecie, na pewno nie przeglądała Usenetu, gdzie nauczyłaby się tego w mig.

Prowadzi fotobloga na jednym z wiodących portali. Jej zdjęcia nie są żadnymi dziełami sztuki - najzwyklejsze w świecie fotki swoje i swoich koleżanek. Zazwyczaj nie ma żadnych krajobrazów, czy martwej natury. Oczywiście różnice między portretem, a portretem też istnieją i, niestety, muszę przyznać, że oceniam je jako niezbyt wartościowe.

Wszystko byłoby w porządku, w końcu nie jest ona osamotnionym wyjątkiem w Internecie. Ale osoba prosząca przez komunikator (Gadu-Gadu oczywiście) o skomentowanie zaczyna przekraczać granice jakichkolwiek norm etycznych. Ta natarczywość byłaby jeszcze znośna, gdyby nie status, który przeczytałem niedawno. Nie mam zamiaru przytaczać go dosłownie, jako, że szanuję cudzą prywatność. Brzmiał on mniej więcej tak: Piszcie komentarze; Mam nowe zdjęcia, jednak nie opublikuję ich, dopóki ilość komentarzy do ostatniego wpisu nie będzie mnie zadowalała.

Za taką nachalność i bezczelność winno się strzelać. Nawet ja mam swoje granice - rzecz, której nienawidzę, to przymuszanie do robienia określonej rzeczy bez żadnego wymiernego sensu.

Spoglądając na komentarze, mogę przypuszczać, że dość duża część z nich, to kłamstwo, pisane przez komformistów. W pewnym sensie i ja taki jestem - chociaż przyznam szczerze, że nie kłamię w wypowiedziach, którymi się podpisuję - jedynie staram się ubierać to, co myślę w jak najlżejsze słowa.

Mogę domyślać się, czy lepiej by było przejąć część obowiązku wychowawczego na siebie i zdusić problem w zarodku, skoro rodzice tego nie potrafią. Mogę domniemać, co spowodowałaby zmiana mentalności człowieka - odczuwanie odpowiedzialności zbiorowej i dbanie nie tylko o siebie. Niestety, jeden człowiek tego sam nie zmieni, ale, z drugiej strony, każda wielka idea była zapoczątkowywana właśnie przez tą mikrą jednostkę. To daje pewną nadzieję.

Zobacz komentarze Trackback dodajdo.com Zobacz pełne metadane

Jacy ludzie nie są.

W telewizji znów o ptasiej grypie. Temat dobry, bo chwytliwy straszliwie. I oczywiście zupełnie mnie nie ochodzący - zazwyczaj nie interesuję się sprawami, na które mam bardzo nikły wpływ.

Mimo to - prosty wniosek się nasuwa sam. Choroba ta, jak większość obecnych jest spowodowana rozwojem 'technologii' i 'cywilizacji'. A najbardziej groteskowe staje się to, że robimy wszystko, by nie uświadomić sobie prostej prawdy: to my w tym świecie jesteśmy problemem, a nie świat wokół nas.

Najlepsza droga? Zmienić mentalność. Oczywiście, inne wyjścia polegałyby głównie na zwiększeniu kontroli. Ale nie po to mamy wolną wolę, by ją nam zabierano. Nie ma sensu również wyniszczanie siebie - powie nam o tym chociażby instynkt. Co prawda, gdyby nie uwzględnić naszego gatunku w rozrachunku, to nie jest wcale taki głupi pomysł. I Ziemia poczułaby się lepiej, i zwierzęta (nie mogę znaleźć linka, a szkoda - niedawno na Gazeta.pl ukazał się ciekawy news traktujący o nowoodkrytym terenie, na którym nie postanęła noga ludzka. Co ciekawe, zwierzęta tam mieszkające w żaden sposób nie bały się naukowców. Porównanie z tym światem, który podbliliśmy jest uderzające).

Jeżeli jesteśmy typowym społeczeństwem i nie odstajemy od normy, to mogę wysnuć jedną myśl - Natura nie powinna wynajdywać inteligencji.

Zobacz komentarze Trackback dodajdo.com Zobacz pełne metadane

Co ukrywa się pomiędzy słowami?

Przyjrzyjcie się tej wiadomości.

A teraz niech ktoś mnie oświeci - czemu w czasie świąt ponad dziesięć osób spytało mnie o sposób usuwania tego brzydala, jakim jest SpySheriff?

Gdzie napisałem, że jestem ekspertem od tego spyware i programu, który poleciłem, bo był na pierwszym miejscu w Google?

Zobacz komentarze Trackback dodajdo.com Zobacz pełne metadane

W tramwaju

Jest tłoczno.

Nie tylko. Wszyscy patrzą przez okna. Cztery równe rządki ludzi, zwrócone twarzami do najbliższej szyby. Wyglądają jak więźniowie pragnący o natychmiastowej ucieczce z miejsca swego pobytu. Udają, że nikogo poza nimi nie ma. Udają, że nie widzą obserwatora.

Dlaczego tak? Czyżby zbyt wielkie skupienie populacji naszego gatunku w jednym miejscu tak destruktywnie działało na nasze odczucia? A może przeświadczenie o własnej indywidualności, może też doskonałości nad pozostałą częścią gatunku? Niechęć do spojrzenia podobnej istocie w twarz?

Pytania. Odpowiedzi jednak brak z mojej strony, jedynie domysły z poprzedniego akapitu.

Co najgorsze? Rówież uczestniczę w tej wspólnocie, wspólnocie braku wspólnoty.

Zobacz komentarze Trackback dodajdo.com Zobacz pełne metadane

Nieprzyjemne zakończenie

Na początku - wspaniały poranek. Najpierw wigilia klasowa, na której czułem się naprawdę świetnie. Potem jeszcze z kolegami pograliśmy troszkę w Counter-Strike w kafejce internetowej. A wracając do domu, zostałem okradziony i szczęściem prawie nienaruszony w stanie fizycznym. Szkoda, to trochę nadpsuło wizerunek tego niezwykłego dnia.

Zobacz komentarze Trackback dodajdo.com Zobacz pełne metadane

Ale się porobiło

Trzykropka zaatakowana została przez sparrowa. Jeśli dobrze rozumiem kontekst, zaczęło się poprzez odrzucenie niektórych prac na logo joggera przez głównego dewelopera tegoż serwisu. Dalej potoczyło się szybko - wpis Trzykropki, aktualnie usunięty lub przeniesiony na jakiś wysoki poziom, poprzez wzgląd na jej wcześniejszą twórczość (gdyż osobiście nie zdążyłem poznać), był w mojej opinii tylko żartem. Ujął to dobrze Patrys.

Czy tylko ja nie widzę nic strasznego w poście Trzykropki? Napisała na czerwono "strajk," co wygląda raczej jak dowcip w stylu tupnięcia nogą, niż jak atak na suwerenność władzy.

Źródło.

Pomijając aspekty moralne można wysnuć dwa wnioski.

Pierwszy: Wydarzyło się zbyt wiele, jak na skalę popełnionych błędów. Dziwię się, że sprawa się tak rozdmuchała, skoro właściwie nie było to nic poważnego.

Drugi: Masa ludzi lubi żerować na czymś takim. Jeśli jest tylko sytuacja, będą robić wszystko, aby zaognić sprawę. W pewnym momencie, czytając komentarze, miałem wrażenie, że ktoś założył partię 'popierających sparrowa'. W końcu powstał bajzel, i chaos przypominający bandę niesfornych urwisów, a nie społeczność joggerową, którą to się tak szczycimy.

Dlaczego nikt nie pomyślał o najprostszym, a zarazem najtrudniejszym rozwiązaniu - pojednaniu i zażegnaniu sporu? Czyż to aż takie trudne? Obie pokrzywdzone strony poczułyby się o niebo lepiej.

Może to głupie, ale całe te nerwy, podburzanie i stres skojarzyły mi się z narkomanami i alkoholikami zażywającymi, by pozbyć się tych negatywnych emocji. Dziwne...

Zobacz komentarze Trackback dodajdo.com Zobacz pełne metadane

Wsteczny rozwój mój

Z niepokojem zauważyłem, że mam trudności, by skoncentrować się na wykonywanym zadaniu. O ile mam na coś wiele czasu, to jeszcze nie jest to aż takie uciążliwe. Jednak w momentach, kiedy mam coś zrobić na czas, staje się to pewnym utrapieniem. Zastanawiam się dość często nad wieloma sprawami naraz i takie skakanie z kwiatka na kwiatek, mimo, iż sprawia mi pewną przyjemność, wyrabia widocznie zły nawyk u mnie. Ostatnio nawet zauważyłem, że rozmawiając z jakąś osobą mój wzrok nie może na niej spocząć, jak to Natura podpowiada, tylko gdzieś błądzi od jednego, do drugiego miejsca.

Inna dziwna sprawa. Spostrzeżenie ukazało moją obniżoną odporność na stres. Obniżoną? Prawdopodobnie. Nie jestem tego w pełni pewien. Jednak jeszcze nigdy nie zdarzyło się coś takiego, jak w ostatnim tygodniu, kiedy to stres zablokował całkowicie moją percepcję na kilka chwil. Niewiele, ale musiałem jeszcze raz powtarzać to, co już przetworzyłem w pamięci.

Nie potrafię znaleźć przyczyny, co skutkuje brakiem rozwiązania. Żadnego pomysłu, cóż to mogłoby być. Gdybym chociaż znalazł jakąś wskazówkę. Co ciekawsze, aktualnie nie miewam stanów depresyjnych, ni niczego w tym rodzaju. Ogólnie czuję się szczęśliwy, chociaż, zgodnie z naturą człowieka zawsze mogłoby być lepiej. Jedyne, co mi przychodzi do głowy to zmęczenie i częściowy brak aktywności ruchowej. Z drugiej strony byłem odporny na to przez długi czas. Może to coś związane z dojrzewaniem?

Jakby nie było, ucieszyłbym się bardzo, gdyby jak najszybciej mi przeszło.

Zobacz komentarze Trackback dodajdo.com Zobacz pełne metadane

Nie dla mnie ludzie

Do takiego wniosku doszedłem wczoraj. Wolałem wpatrywać się w krajobrazy, zamiast uprawiania różnych głupot z resztą klasy. Co skutkowało sześcioma godzinami gapienia się przez szybę autokaru i podziwianiem Stworzenia.

Były też jaśniejsze strony wczorajszego wyjazdu. Pod pomnikiem Kopernika w Toruniu śpiewaliśmy we dwóch piosenki ze śpiewnika harcerskiego - a mój kolega grał na gitarze. Zarobiliśmy niewiele, za to satysfakcja niepomierna - występowaliśmy nawet przed grupą niemieckojęzyczną. Niestety, jedna z osób poprosiła nas o zaśpiewanie czegoś po angielsku i nie mogliśmy spełnić tego życzenia.

Dzięki czemu poczyniłem kolejne spostrzeżenie - ludzie są całkowicie zamknięci w granicach wytyczonych przez samych siebie. To nie tzw. stereotypowi ludzie dali nam te grosze, tylko dzieci i ci, którzy dla większości są uważani za margines.

TODO: Nauczyć się kilku prostych kawałków.

Zobacz komentarze Trackback dodajdo.com Zobacz pełne metadane

Komentarze dnia dzisiejszego

Pomysły zawsze nawiedzają mnie wtedy, kiedy jestem offline i nie mogę lub nie chce mi się ich zapisywać. Złośliwość rzeczy... półżywych?

Okazuje się, że ludzie, którzy nie mają nic konkretnego do powiedzenia, w jakkolwiek dużej grupie by nie byli, nudzą.

Spędzanie masy czasu na niczym konstruktywnym, nawet, jeśli miałoby pomóc w długoterminowych kontaktach interpersonalnych, staje się po przemyśleniu czasem straconym lub nie, zależnie od przynoszonych profitów.

A teraz pytanie zasadnicze: jakim cudem jestem zdolny do napisania czegoś takiego, pomimo, że słucham aktualnie przyjemnej muzyki i śmieję się z tekstów na pewnym kanale ircowym?

Zobacz komentarze Trackback dodajdo.com Zobacz pełne metadane

Zdenerwowałem się

Tekst pisany i poprawiany z przerwami od południa ulotnił się z powodu głupiego expire sesji w php?

To jedyna rzecz, na którą się dziś zdobyłem i porażka całkowicie mnie zdruzgotała.

Szukałem jakiejś możliwości odzyskania tekstu, ale niestety nie udało się.

Teraz nie mogę patrzeć na moją stronę domową.

Jutro i tak mi przejdzie.

Zobacz komentarze Trackback dodajdo.com Zobacz pełne metadane

PostgreSQL - Wrrrrrr

Cały dzień przy tym siedzę i nadal nie mogę satysfakcjonująco skonfigurować. Ta bestia nie chce słuchać tego, co jej mówię. Nie dość, że nie mogłem ustawić w postgresql.conf, aby słuchała na socketach, to po zastosowaniu "brzydkiego hacka" (-i do postmastera) nie chce autoryzować po sieci lokalnej, a próbowałem już z dziesięciu kombinacji. Na dodatek, chociaż wymogłem na połączeniach z httpd hasło, mogło spokojnie się połączyć bez niego.

Wyciąg z postgresql.conf
tcpip_socket = true
max_connections = 100
port = 5432
pg_hba.conf
local   all         all                                             trust
host    all         all         127.0.0.1         255.255.255.255   crypt
host    all         all         192.168.1.2       255.255.255.255   trust
# reject all other connection attempts
host    all         all         0.0.0.0           0.0.0.0           reject

Miało działać. Ta, jasne. Chyba sobie pooglądam coś prostego, miłego i przyjemnego, bo dziś już nic nie wymyślę.

Zobacz komentarze Trackback dodajdo.com Zobacz pełne metadane

Krzyk

Na mało uczęszczanej uliczce tuż za moją działką znów rozległ się krzyk jakiejś osoby. To zdarza się coraz częściej. Ostatnio usłyszałem dźwięk, który wręcz zamroził mi krew w żyłach, jednak teraz nie mogę sobie w pełni przypomnieć, z czym się kojarzył. Pewnie to zniekształcenia fal dźwiękowych wspomagane przez moją wyobraźnię, ale nie mogę pozbyć się wrażenia, że może być jeszcze gorzej.

Zobacz komentarze Trackback dodajdo.com Zobacz pełne metadane
Na górę
Reklamy Google