Michał Moroz

Abecadło smoczątka, dziennik niecodzienny

Dustveil - Sentimental Lies EP

Wpis prawie że sponsorowany. :) Skoro jeden z muzyków Dustveil odezwał się do mnie na Last.fm prosząc o przesłuchanie i buzz marketing, to jakże inaczej to nazwać?

Określanie typu tej muzyki jest nieco skomplikowanym zadaniem. Tak więc najpierw sparafrazuję słowa członka grupy. Jest to indie rock zmieszany z art rockiem i z elementami jazzu. Taka mieszanka mnie zainteresowała. Inna sprawa, że wszystko, co ma w środku napisane `jazz' to mnie interesuje. ;)

Teraz moje typy. Jeśli znacie Cursive - The Ugly Organ, to można tu dopatrywać się pewnych skojarzeń. Jednak ta muzyka jest nieco bardziej spokojna, mniej emocjonalna, chciałoby się rzec: ambientowa. Pewne nakierowania w stronę Radiohead, także. Trzecim kątem tego trójkąta mógłby być Mogwai. Ta figura muzyczna daje jako takie pojęcie o stylu Dustveil.

Jedną rzeczą, na którą warto wskazać, jest wokal. Z początku wydawał mi się dziwny. Szczególnie w piosence Sentimental Lies, gdzie głos zgodnie z linią melodyczną co chwila wznosi się i opada. Teraz jednak doszedłem do wniosku, że ładnie uzupełnia resztę wątków muzycznych. I jest taki spokojny, wokalista prawie w ogóle nie krzyczy, jak to mogłoby wynikać z różnych zespołów indie.

Czego to nie wymyślą Rosjanie... :)

Wypada jeszcze wskazać miejsce, gdzie można pobrać Sentimental Lies. A miejscem tym jest strona płyty na Last.fm. Tak, są w postaci MP3, dzięki czemu można je ściągnąć, a nie tylko posłuchać za pomocą ich flaszowego playerka.

Nie będę pisał, że warto, bo zazwyczaj jak piszę już o jakiejś muzyce, to uznaję ją za wartościową.

Podzielcie się spostrzeżeniami w komentarzach!

Zobacz komentarze Trackback dodajdo.com Zobacz pełne metadane

Vena festival - Pilichowski Band

Brawa dla tych panów (i jednej pani), którzy dali popis wirtuozerii instrumentalnej na wszystkim, co przynieśli. Brawa dla nich, za brak nudy i sztampowości chociaż przez chwilę. Brawa w końcu za niezwykle ciekawe wersje znanych motywów jazzowych. I najprawdopodobniej - największe brawa za pokazywanie się tak świeżo i młodo już po raz n-setny.

Z okazji festiwalu Vena miałem okazję ich posłuchać na żywo, co teraz wielce sobie chwalę. Dzięki organizatorom, nie dość, że mogłem ich posłuchać na żywo, to jeszcze za darmo. I wiem, że następnym razem też przyjdę, nawet, jeśli koszty będą względnie wysokie. Ta grupa jest tego warta.

A jak to wyglądało? Niezwykle prosto - wstęp, czyli przygrywka, aby słuchający zapoznał się z motywem. Następnie, gdy już zna go na tyle, że mógłby go rozpoznać, rozpoczyna się to, co tygryski lubią najbardziej - kilkuminutowe solo jednego z członków grupy. Potem oklaski, pół minuty głównego motywu, aby nieco zharmonizować zespół i kolejna osoba rozpoczyna swoją partię. I tak, około dziesięć utworów zajęło prawie dwie godziny.

Moja reakcja była przewidywalna - oczy jak złotówki, banan na gębie i bujanie się w takt.

Przelicznik piwny (tyle trzeba wypić, aby znieść tą muzykę) - wielkie zero; nul; nic.

Z całego serca polecam wszystkim, bo dawno nie słyszałem takiego zacnego występu na żywo.

Proponuję także zapoznanie się z planem imprezy; dzisiejszy koncert nie był ostatnim.

Zobacz komentarze Trackback dodajdo.com Zobacz pełne metadane

Koncert Kanału Audytywnego w PR3

Gdzie?
Polskie Radio; Trójka
Kiedy?
Dziś, godzina 20:00
Dlaczego?
Kanał Audytywny jest jednym z najlepszych polskich progresywnych zespołów hip-hopowych, operujących na granicy jazzu oraz ambientu okraszonego żywymi instrumentami. Warto.
Zobacz komentarze Trackback dodajdo.com Zobacz pełne metadane

Gwiazdy spadają w sierpniu

A dokładniej - Gwiazdy spadają w sierpniu - montaż na słowa i pamięć.

Spektakl realizowany przez Muzeum Powstania Warszawskiego, w reżyserii Mariusza Libera. Jedno z niewielu, które, nie tracąc nic ze swej nowoczesnej formy potrafią poruszyć człowieka. Chcemy, by to było swoiste misterium, w którym będą się przeplatać głosy i twarze tych, którzy walczyli o stolicę, z twarzami współczesnych aktorów - dyrektor Muzeum Jan Ołdakowski (#).

Ale, gdyby spektakl miał tylko formę przemówień, to nie wywarłby na mnie (z pewnością również na wielu innych) wrażenia. Dlatego też całość okraszona jest koncepcyjnie przemyślanym widowiskiem audiowizualnym, na które zwykłem mówić son et lumiere.

Son... Nowoczesność, nowoczesność i jeszcze raz nowoczesność. Ogólnie mówiąc, muzyka eksperymentalna, nieco dokładniej - instrumental ambient i noise turntablism; grupa Deckonstrukcja przy gramofonach, oraz dwóch muzyków, Raphael Rogiński i Paweł Szambusrki. Pierwszy grał na gitarze dwunastostrunowej, a drugi na klarnecie. Razem tworzyło to niezwykły efekt.

Lumiere... Nietrudno się domyśleć, że i wizualna oprawa nadążała stylem za dźwiękową. Tak więc czarno-białe zdjęcia z archiwów Muzeum pokazywane w szybkich sekwencjach, zapętlone, przeskakujące, jak gdyby coś się popsuło. Można się spodziewać, że wprowadzało to elementy niepokoju.

Póki co, składając te dwa elementy wyszedł koncert muzyki eksperymentalnej, który, oprócz doznań estetycznych, niewiele przekazuje. Gdzie więc te słowa i pamięć, o których mowa w tytule spektaklu? I do czego byli potrzebni aktorzy?

Muzykę i sekwencje zdjęć stworzono jako podkład i tło do gry aktorów, którzy cytowali materiały z Archiwum Historii Mówionej. Wszystkie anegdoty, które opowiadali, były krótkie, pogrupowane zazwyczaj po dwie. W tym czasie muzycy grali spokojny ambient. Następnie następowała sekwencja audiowizualna, a ton muzyki wahał się w zależności od opowiadanych historii.

Właśnie dzięki temu spektakl ma kilkakrotnie większą siłę przebicia. Jest przekonywujący. Dlatego warto wielce go usłyszeć oraz zobaczyć. Szczerze polecam.

Zobacz komentarze Trackback dodajdo.com Zobacz pełne metadane

Koncert Lao Che w TVP 1

Koncerty dzielą się na te, które są lepsze od nagrań studyjnych i te, które nie są. Pierwsze oznaczają często bardzo dobrą improwizację. Drugie dobry pomysł, który nie daje się zrealizować na scenie.

Do typu drugiego zaliczają się muzycy z Lao Che, których koncert był pokazywany na TVP 1 w przeddzień rocznicy Powstania Warszawskiego, jakieś pół godziny temu. Ze względu na niemożność odtworzenia na żywo efektów, które dało się nagrać jako poszczególne ścieżki w studio, musieli ogołocić swoją muzykę z większości elektroniki, czyli około trzydziestu procent tego, co stanowiło płytę. Została więc głównie muzyka punkowa, przemieszana nieco z innymi stylami.

Co jeszcze mogę zarzucić? Przykładowo, wokalista, kiedy śpiewał, że nie ma już sił, krzyczał w niebogłosy. Paradoks jakiś, ale dla dobra występu widać wiele się robi.

Ponarzekać mogłem, bo siedziałem w domu i oglądałem koncert, co budzi mi skojarzenie z lizaniem cukierka przez szybę. Nie chodzi tylko o doznania muzyczne, a o atmosferę miejsca. Na koniec wspomnę, że w mojej opinii publiczność bawiła się bardzo dobrze. I o to chodzi.

Zobacz komentarze Trackback dodajdo.com Zobacz pełne metadane

King Crimson: Thrak

Kolejny przykład płyty, która potrafi wkręcić się dobrze w psychikę. Zawdzięcza to długim, jękliwym dźwiękom wyrabianym przez różne instrumenty, których ambientem nie można nazwać. Zbyt wiele tam się dzieje.

Czego można się spodziewać? Dużo, dużo elektroniki - jednak mimo iż wydaje się mieć swoje lata, w moim prywatnym odczuciu jest głębsza i żywsza od większości współczesnej. Od razu widać doświadczenie twórców. Co jeszcze? Gniecenie schematów - o, tak, w tym wypadku Karmazynowy Król jest bardzo dobry. Tym razem, zgodnie z nowymi trendami muzycy posunęli się nawet do łamania rytmów - dzięki czemu mają u mnie wielki plus.

Nie zabraknie rówież partii gitarowych i śpiewu, chociaż solówek w starym stylu nie zaznałem. Szczerze mówiąc, nie zaznałem niczego z ich starego stylu i najpewniej nie zgadłbym wykonawcy, nie znając nazwy uprzednio.

Do czego się nie nadaje płyta? Do niczego, poza słuchaniem. Jest zbyt trudna, by stanowiła funkcje relaksacyjne, czy też odmóżdżające. Zapomnij więc o słuchaniu podczas pracy - przez czas jej trwania napisałem może ze dwie linijki, za to mam wielką ochotę posłuchać jeszcze raz.

Koniecznie.

Zobacz komentarze Trackback dodajdo.com Zobacz pełne metadane

mpd, czyli jak zacząłem słuchać muzyki za pomocą konsoli

Oto Music Player Daemon, demon do zadań muzycznych. Jak to diabeł, działa skutecznie, o ile dobrze go poinstruujemy. W połączeniu z pomniejszymi pomiotami może stanowić konkurencję większości wiodących programów do odtwarzania muzyki. Jego poważną zaletą jest mała zasobożerność - gdy schowa się w zakamarkach naszego systemu, przęciętny użytkownik nie zauważy spadku wydajności podczas odtwarzania.

Doprowadzamy demona do porządku

Z instalacją demona i podstawowego klienta nie powinno być problemu - znajduje się on w repozytoriach większości dystrybucji. Wybieramy ulubioną komendę naszego systemu do pobierania danych: urpmi mpd mpc. mpc to oczywiście Music Player Client.

Kolejnym krokiem jest skonfgurowanie demona tak, aby można było słuchać muzyki. Ogranicza się to do napisania własnej ścieżki do katalogu z muzyką (music_directory), oraz listami odtwarzania (playlist_directory). Następnie ustalamy zmienną filesystem_charset na UTF-8 lub ISO-8859-2. Teraz wystarczy tylko odkomentować odpowiednie opcje przy wyborze sterownika dźwięku i wykonać polecenie mpd --create-db.

Wskazówka: gdy nasze katalogi z muzyką są rozsiane w różnych miejscach, można stworzyć specjalnie przeznaczony dla mpd katalog z dolinkowaniami do tych miejsc. W ten sposób pozbędziemy się długaśnych ścieżek, a i skanowanie przebiegać będzie o wiele szybciej.

Tak przygotowanego demona (re)startujemy i od tej chwili możemy zacząć używać klienta.

Klient wygląda mniej więcej tak:
[dragonee@lilium bin]$ mpc play
Threemovements - Awaken
[playing] #1/6   0:00 (0%)
volume: 77%   repeat: off   random: off

Nieco kłopotliwe może wydać się zrobienie pierwszej własnej playlisty. Wystarczy jednak wykonać polecenie mpc ls, które wyświetli nam spis katalogów dostępnych w miejscu podanym jako music_directory. Teraz wybieramy sobie jakiś katalog i wykonujemy: mpc ls "Artist - Album" | mpc add, co doda nam wylistowane pliki do playlisty. Następnie za pomocą mpc save nazwa możemy zapisać tą listę odtwarzania, a mpc play rozpocznie jej odtwarzanie. Komend oczywiście jest mnóstwo - w celu poznania dalszej funkcjonalności zapraszam do mana.

O pomiocie biegającym z tytułami do last.fm

Zwie się on mpdscribble. Podobnie, jak mpc, jest klientem, jednak nie odtwarza piosenek, a tylko pobiera od demona wiadomości i wysyła je do last.fm. Możemy uruchamiać go ręcznie, ale czemu by nie zrzucić tej roboty na komputer?

Instalacja na dystemach debianowych i pod Fedorą jest najprostsza, bo z paczek, a pod Mandrivą trzeba kompilować. Nie ma zbyt wielu zależności, więc nie robi to aż takiego problemu.

Niestety - problem w tym, że nigdzie nie zauważyłem, by mpdscribble mógł się odpalać jako demon. Dzięki niezwykle prostemu programowi daemonize będziemy mogli zapewnić tą funkcję bez ingerowania w kod programu. Jego kod jest już nieco przestarzały i sami musimy się postarać o dodanie #include <stdlib.h> w pliku daemonize.c, lub o spatchowanie źródeł tą oto łatką. Wystarczy ściągnąć, rozpakować i skopiować łatkę do katalogu ze źródłem, a następnie nałożyć ją poleceniem patch -p1 <patch-daemonize-1.4.

Po poprawnej instalacji obu narzędzi, czas na to, co tygryski lubią najbardziej; grzebanie w skryptach startowych. W różnych dystrybucjach różnie one wyglądają, ale moja modyfikacja jest na tyle prosta, że nie powinna sprawić zbytnich problemów.

Fragmenty /etc/init.d/mpd:
Wewnątrz opcji start:
daemon mpd
daemon /usr/local/sbin/daemonize -c /tmp -u mpd /usr/local/bin/mpdscribble
RETVAL=$?
Wewnątrz opcji stop:
killproc mpd
killproc mpdscribble
RETVAL=$?
Wewnątrz opcji status:
status mpd
status mpdscribble
;;

Teraz mamy zapewnione uruchamianie mpdscribble razem z demonem mpd i jednocześnie pod jego użytkownikiem, czyli dwie pieczenie na jednym ogniu.

Pozostaje nam ostatnia sprawa - napisanie odpowiedniego pliku konfiguracji. Dla demona nie będzie zbrodnią podawanie konfiguracji w pliku /etc/mpdscribble.conf. Nie jest ona długa - wystarczy wpisać nazwę użytkownika username = user i hasło przepuszczone przez algorytm MD5 (password). Wypadałoby jeszcze utworzyć pliki /var/cache/mpdscribble.cache oraz /var/log/mpdscribble.log i nadać im odpowiednie uprawnienia dla użytkownika mpd.

Bo tych ciężkich bojach nasz player ładnie wspiera last.fm.

Demon w oknie

Chcę więcej. Zmienianie piosenek za pomocą konsoli jest bardzo przyjemne, ale przyzwyczaiłem się do amaroKa ze swoją ikonką w zasobniku systemowym. Czy istnieje jakaś rada dla mnie? Po chwili poszukiwań odkryłem rozmaite klienty mpd działające w konsoli, interaktywnie, za pomocą ncurses, czy przezaczone dla Qt i KDE. Można znaleźć nawet skrypty działające po http. Ich spis znajduje się na oficjalnej stronie klientów mpd.

Jako użytkownik KDE spróbowałem klienta kmp. Zalecam ostrożność, na stronie domowej wersja kmp była o wiele wyższa, niż ta, którą wymieniono w spisie. Instalacja wymaga dodania ścieżki do programów Qt (w moim przypadku /usr/lib/qt3/bin) do $PATH, jeśli się już tam nie znajduje.

Klient ten mnie zadowala, posiada całą funkcjonalność, której potrzebuję, by odtwarzać muzykę, oraz trayikonkę. Chociaż jego interfejs mógłby być nieco bardziej przemyślany, jest do wytrzymania. I nie zabiera zbyt wielu zasobów.

Zobacz komentarze Trackback dodajdo.com Zobacz pełne metadane

Jazzowy kąsek łakomy

... promujący nadchodzącą płytę Muzykoterapia zespołu o tym samym tytule.

Samej wytwórni raczej nie muszę promować - każdy, kto słuchał Hip-hopu wystaczająco długo, by czuć się choć trochę obeznany w temacie, musiał się natknąć na wykonawców nagrywających dla niej - wystarczy wspomnieć Fisza, Emade, Łonę, czy Ostrego.

Sam zespół nie ma jeszcze płyt w swoim dorobku, ale po usłyszeniu miksu jestem pewien, że będzie to dość ciekawy debiut.

I oby tak dalej.

Zobacz komentarze Trackback dodajdo.com Zobacz pełne metadane

Zsamplować /dev/urandom

Chyba każdy, kto zajmował się Linuksem przez pewien okres czasu zna jedno z nietypowych sposobów wykorzystania generatora pseudolosowego /dev/urandom do wytwarzania białego szumu.

Dla przypomnienia - kod najczęściej wygląda tak:
cat /dev/urandom > /dev/dsp

W moim przypadku wynikła jednak nieco inna potrzeba - potrzebowałem plik wave z zapisem tego szumu, miast słuchania go w wolnej chwili.

Jakoś nie widziało mi się bawienie się w czytanie specyfikacji formatu wave i ręczne wpisywanie nagłówków do pliku. Nie, jeśli chodzi tylko o chwilę rozrywki. Tak więc potrzebowałem prostego sposobu, który nie będzie sprawiać dużo kłopotu.

Z pomocą przyszło Google i Python. Okazuje się, że w pliku README biblioteki pyao opisano krok po kroku, jak to zrobić.

Wystarczy urpmi pyao (w innych dystrybucjach, niż Mandriva możliwe, że konieczna będzie ręczna instalacja pakietu - jednak w wypadku Pythona proces ten jest jeszcze łatwiejszy, niż w paczkach stworzonych przy pomocy autotools) i już możemy zgrywać szum do pliku.

Uruchamiamy shell Pythona i wpisujemy:
>>> import ao
>>> dev = ao.AudioDevice('wav', filename = 'myoutput.wav')
>>> f = open('/dev/urandom', 'r')
>>> data = f.read(1024*1024*8)
>>> dev.play(data)
Zamykamy shella.

8MiB to około 48 sekund szumu. Można się domyśleć, że i rozmiar pliku będzie niewiele większy.

Zobacz komentarze Trackback dodajdo.com Zobacz pełne metadane

Optimus MP3 Player

Player Optimus 200B, jeszcze niedawno temu, bo około półtora miesiąca temu kosztował w promocji Sklepu Nie Dla Idiotów (czyt. Media Markt) 111 zł. Cena kusząca, zwłaszcza, że z założenia miał służyć nie tyle do słuchania muzyki, co do przenoszenia niewielkich danych. Etap pośredni między wystawieniem pliku po http (dyskietkom już nie wierzę) a wypaleniem cd. 256 MB, czyli 245 MiB, dobrze spełnia swą rolę.

Po miesiącu użytkowania mogę już wyrazić swą opinię o tym sprzęcie. Konstrukcja jest raczej standardem - widziałem kilka zagranicznych playerów o tym samym wyglądzie i podobnych zdolnościach. Nie wiem jednak, kto pierwszy wdrożył tą technologię, przyznam się, że nie chciało mi się tego szukać.

Do jakości dźwięku raczej nie mogę się przyczepić. Zarówno odtwarzanego, jak i nagrywanego. W trybie zapisu nie ma automatycznej kompresji, przez co sama pamięć szybko się zapycha. Jest możliwość tworzenia plików .wav o niskiej, lub wysokiej jakości, jednak to odrobinę za mało, by nagrać coś większego, niż kilkuminutowe przemówienie.Dyktafon to wprawdzie tylko dodatek do odtwarzacza. Ze względu na dobrą jakość nagrań i tak dostaje u mnie plusa, chociaż małego. Testy przeprowadzone przeze mnie wykazały zadziwiający wynik - osiemdziesiąt minut nagrania w wysokiej jakości (a mamy do wyboru trzy tryby - wysoka jakość, niska jakość, nagrywanie głosu) zajmuje nieco ponad 25MB. Dzięki temu i dość dobrej jakości dźwięku, o której wspominałem, dyktafon dostaje dużego plusa.

Żałuję, że nie ma obsługi mpc (strona domowa kodeka Musepack) - zacny to standard, naprawdę, warto pokusić się o bliższe zapoznanie. Player odtwarza mp3/wma/wav, z czego dwa odpadają z oczywistych względów, co daje nam realnie jeden format muzyki. I nie pomoże tu możliwość wyświetlania tekstów piosenek w formacie LRC.

Wzmacniacz ma dość dużą moc wyjściową - spokojnie potrafi wysterować zwykłe słuchawki - nauszniki (nie mylić ze studyjnymi, jeszcze wiele im do tego brakuje). Wiedząc tyle, możemy podłączyć je do odtwarzacza - jednak już teraz bateria prosi nas, żebyśmy używali jej oszczędnie. Oczywiście zapomnieliśmy w kiosku kupić bliźniaczkę, a pech chciał, że akurat teraz temperatura spada do -15 stopni. Jest jednak wyjście! Podłączamy do usb (kabel w zestawie) i teraz możemy słuchać do woli, przy czym komputer stoi wolny. Posiadacze laptopowych maszyn do pisania wiedzą, że każdy procent użycia procesora i pamięci jest na wagę złota, a Foobar2000 zajmuje między 10% a 20%, zależnie od użytego kodeka.

Moja Mandriva nie radzi sobie zbytnio z kopiowaniem danych - często zdarza się jej zapisywać pliki na sobie. Nie wiem, czy to problem systemu, czy playera - a na Ubuntu nie sprawdzałem. Problem z zapisem plików leżał po mojej stronie, nie odmontowywałem playera poprawnie. Wyjaśnia to komentarz Paoola. Windows 2000 działa automatycznie, a do Windowsów 9x trzeba zainstalować sterowniki, które znajdują się na płycie dostępnej z pakietem - zajmują kilka MB.

Słuchawki są co najmniej dziwne. Nigdy nie wiem, z której strony jest lewa i prawa, ani jakim cudem to wszystko się znów zaplątało? Niestety, są też zbyt krótkie do czegokolwiek poza wpięciem odtwarzacza.

Do sterowania można się przyzwyczaić, ale gdybym nie zajrzał do instrukcji, w życiu bym nie pomyślał, że joya, z założenia przydatnego do przewijania piosenek, da się także wcisnąć. Pomysłowość ludzka nie zna granic.

Aha, zapomniałem dodać, że klapka od baterii czasami ma zwyczaj się wysuwać i gubić bez słowa.

TODO: Każdy, kto poznał płytę Hydra Head Nine - Kod, wie, że trzeba dobrze się przysłuchać, by znaleźć tam muzykę. Do sprawdzenia jest współbrzmienie tych dźwięków z tymi generowanymi przez miasto.

Zobacz komentarze Trackback dodajdo.com Zobacz pełne metadane

O, grudzień

Wczoraj na myśli mojej, dzięki wpisowi d4rky'ego były fistaszki. Dziś mama moja, nic nie wiedząc o tym, kupiła chyba ich z kilogram. Telepatia?

Akordy do The Mars Volta - The Widow są bardzo ciekawe, jeszcze nigdy nie grałem tych Am/B Am/C i Am/D. Ale sądzę, że po godzinie wprawy pójdzie dalej lekko. Proste, ładne i przyjemne. Jak zwykle przekonuję się, że na trzech akordach można właściwie wszystko. ;]

Grudzień już. Jak ten czas szybko leci. Tak... nienaturalnie jakoś. Ale zostaje chociaż chwila na robienie tego, co się lubi: aktualnie czytania, programowania, słuchania muzyki i grania jej czasem na gitarze i Jeskola Buzz. Leniuchowania też.

Dziś poznałem algorytm Dijkstry, ale wydaje mi się, że przyda się go jeszcze raz przypomnieć i powtórzyć samemu. Poza tym mamy napisać do grudnia jakieś małe boty do Robocode i przed świętami przeprowadzimy sobie bitwę. Z wyników OI się nie ma co chwalić, mimo to dobrze, że wziąłem udział. Chyba spodobało mi się. Kod szablonów pseudo-joggerowych też działa, ale średnia wykonania wynosi ok. 0,1s (z wykonaniem zapytań i takimi tam, zobaczę, jak to będzie na serwerze leżeć). Ładny, ale pewnie dałoby się jeszcze coś usprawnić. Nie chce mi się. ;)

Zobacz komentarze Trackback dodajdo.com Zobacz pełne metadane

Co zrobiłem, a co nie - bilans ostatnich dwóch dni

Jeden. Pisałem, że PHP ssie. Wreszcie ruszyłem do przodu z moimi podbojami tego języka i doszedłem do wniosku, że PCRE nie zostało zaprojektowane zbyt fortunnie, nadal zawiera kilka błędów, skutecznie utrudniających pracę. Na przykład: Niemożność użycia back references w patternie dla preg_replace. Lub zmuszanie do niezrozumiałego przeze mnie użycia nawiasów okrągłych (inaczej regexp nie zadziała). Mimo to mój prosty kod generujący strony w oparciu o szablony podobne do joggerowych jako tako działa, będę musiał jeszcze posprawdzać czasy wykonania. I przerobić po raz następny skrypty mojej strony. Możliwe też, żeby dorobić jakieś małe API. Nie chce mi się za każdym razem kopiować tego samego. W wolnej chwili może wystawię kod, bo w końcu taki zły nie jest. :)

Dwa. Zmusiłem mój skrypt javaskryptowy do działania w Internet Explorerze, dzięki czemu pozwoliłem sobie na zmianę wersji szablonu na 1.5pre1. Ostatniego błędu szukałem dobre dwadzieścia minut, okazało się, że skoro na stronie jest już element o id='toc', to nie wolno używać na nim getElementById(). Szczerze powiem, że chyba nigdy bym na to nie wpadł. Mimo to, jednak nie wszystko wygląda tak, jak powinno. Na oko IE nie pokazuje niektórych divów lub nie wyświetla ich css'a. Niestety, nie mogę określić, o co dokładnie chodzi, bo nie ma (albo nic o tym nie wiem) żadnego wyświetlania struktury drzewa DOM, przez co mogę jedynie się domyślać przyczyn.

Trzy. Właściwie niezbyt jest czym się chwalić, ale skoro już siedziałem na tym ze dwie godzinki, to chociaż się zareklamuję. :) Expert. Utwór Potwór jest w formacie ogg.

Cztery. Może niedługo ruszy coś z JeMeNem. Projekt stoi już od bardzo długiego czasu, ale wydaje nam się (mnie i Zimnemu) że jednak warto się zabrać za coś takiego, chociażby dla przyjemności. Tak więc możliwe, że coś kiedyś w końcu... I to chyba wszystko, czym się zajmowałem przez ostatnie dwa dni.

Zobacz komentarze Trackback dodajdo.com Zobacz pełne metadane

Zima podobno idzie

Pseudośnieg (bo jeszcze nie można nazwać tego kawałka zamarzniętej wody śniegiem) już patrzy na mnie przez okno, a tu skucha: The Sound Of Folk Music - Caribbean Islands. Tak więc gorące klimaty jeszcze u mnie. Ale, mam buty Hakera i zgodznie z f4q hażdego h4x0ra zacznę prejkować budki telefoniczne. Ó.

Znalazłem w Media Markt wreszcie półeczkę z cdkami po 5zł, czego wynikiem jest wyżej wspomniana płytka i jeszcze jedna z tej samej wytwórni: The Sound Of Reggae - Reggae Winners. Jednak druga wydaje się nieco nużyć. Ale za dychę warto.

Przeszedł już ciężki czas - minął termin zgłaszania rozwiązań na OI i jestem pewien, że nie przejdę dalej. Ale ważne to, że czegoś się nauczyłem. Pogłębię swą wiedzę i w przyszłym roku znów spróbuję swoich sił. Więcej niż połowa sprawdzianów też już odeszła w niepamięć, a już niedługo święta. :)

Zainstalowałem kolejną Mandrivę - tym razem wersję 2006 z serwera w Lyon, jednym z miast partnerskich dla Łodzi. Na razie mam dość miłe wrażenia, ale należy kilka rzeczy zrobić, jak instalacja sterowników Nvidii czy poprawienie konfiguracji w kilku miejscach, tak więc wstrzymuję się z dokładniejszym opisem tej dystrybucji.

Co ciekawe, nigdy nie zauważyłem pewnej opcji w AmaroKu - mianowicie, gdy wrzuciłem jeden z godzinnych setów Eda Rusha, to AmaroK pokazał mi coś takiego: Track 01 - Unknown Artist - Live at Urban Jungle. Po kilku minutach zmienił na Track02, potem na Track03 i tak aż do osiemnastu, około sześćdziesiątej minuty. Wyjaśni mi to ktoś? :)

Zobacz komentarze Trackback dodajdo.com Zobacz pełne metadane

A ja katuję uszy TMV

Dawno, naprawdę dawno nie miałem w ręku płyty, do której musiałbym dorosnąć, żeby mi się spodobała. Oczywiście pomijam muzykę klasyczną i niektóre gatunki jazzu, czuję, że jeszcze za młody jestem na to. :) A jednak, Frances The Mute dopiero teraz wpadła mi w ucho. Podziękowania i respekt dla nich, że zrobili taką płytę.

Słucham prawie cały czas, delektuję się dźwiękiem, a kiedy wkuję na pamięć, to skończy się zachwyt. :P

Tylko kiedy?

Zobacz komentarze Trackback dodajdo.com Zobacz pełne metadane

Rekomendacje, część 2

Już raz coś takiego robiłem. Moja poprzednia notka na temat ciekawych tworów w muzyce znajduje się tutaj. Może nawet z tego zrobię kiedyś muzyczny odcinek cykliczny. ;] Niech więc moc będzie z wami.

Muzyka progresywna

Zabrałem się za poznawanie A Sceptic's Universe grupy Spiral Architect. Ładne, ładne, stylem podobne do Spastic Ink.

Nowe brzmienia

Stratvm Terror - Pariah Demise. Najbardziej przypomina mi soundtrack z Thiefa I, bardzo klimatyczne. Imo dobrze nadaje się do jakiejś brudnej, mrocznej sesji rpg. :)

Gridlock - Trace, jakoś na razie bardzo mi się podoba, innych płyt nie testowałem i nic o nich nie wiem, ale jeszcze mi to nie przeszkadza. ;]

Soundtracki

GiTS: Innocence OST. Świetne połączenie muzyki z pogranicza ambientu z chórem (japońskim? tradycyjnym?). Warto posłuchać. A mnie wypadałoby się douczyć. :)

Alternatywa

Threemovements - Elecrically Wiped Out Heaven, płyta z której słuchałem tylko dwóch utwórów kiedyś, dawno temu, na radio.wazee. Spodobały mi się i chciałbym kiedyś obaczyć resztę. ;]

Też dawno, ale dość nietypowe. Chumbawamba - Anarchy. U mnie najbardziej kojarzy się z połączeniem Massive Attack z małą orkiestrą. Dość oryginalne, muszę przyznać.

Hmm, psytrance? Czy moze bardziej psyśpiew? :D

Michele Adamson - Fallen Angel. Na razie jedyna płyta w swoim rodzaju, którą słyuchałem, chyba podobny styl widziałem jedynie w Radiohead - Kid A (a dokładnie w How To Disappear Completely oraz Idioteque). Bardzo ciekawe połączenie głosu i muzyki.

Hip-Hop

SSS - Powrót do Przeszłości. A teraz przyznam się szczerze, że jej nie słuchałem, ale mam na nią smak po przesłuchaniu tego i obejrzeniu tego. Jestem pewien, że już o tym pisałem, ale jakoś nie mogę tego znaleźć. Jejku. Źle ze mną.

POE - Szum Rodzi Hałas, czyli kolejna płyta ze stajni Asfaltu. Trochę nietypowa, ale mnie to akurat nie przeszkadza.

Zastanawiam się, czy czegoś nie pominąłęm. Nie ma to chyba dużego znaczenia. Najwyżej kiedyś dodam do innej notki tego typu.

Zobacz komentarze Trackback dodajdo.com Zobacz pełne metadane

Niestety

Możdżer Leszek - muzyk, kompozytor jazzowy. Absolwent gdańskiej Akademii Muzycznej. Uważany za największe objawienie polskiego jazzu ostatnich lat. Nagrał kilkadziesiąt płyt. Twórca muzyki do spektakli teatralnych. Koncertuje w kraju i zagranicą. Możdżerowi w łódzkim koncercie towrzyszyć będą Lars Danielsson i Zohar Fresco.

Filharmonia Łódzka, ul. Narutowicza 20/22, tel. 664-79-79

5 X o godz. 20:00

Żródło.

Zapomnieli tylko dodać, że kosztuje to aż 80 złotych. Wrrr.

Zobacz komentarze Trackback dodajdo.com Zobacz pełne metadane

Czytanie bez zrozumienia jest bez sensu

Tak samo czytanie na określony termin, zaczynając dwa dni przed nim. Poza tym Mitologia J. Parandowskiego jest dość chaotyczna i podzielona względem hierarchii, a nie chronologii, co u mnie wprowadza dodatkowy zamęt. Efektem jest brak takowego. Coś spamiętałem.

Byłem zmuszony przerwać czytanie "Kantyczki dla Leibowitza", dość ciekawie zapowiadającej się powieści Waltera M. Millera Juniora. Zakończyłem przed drugą częścią, czyli na około 1/3 książki.

Już pewien czas temu przeczytałem "Czerwonego Proroka", autorstwa Orsona Scotta Carda. Dość przyjemna lektura - alternatywna historia, w której istnieje tajemnicza, niedostępna dla Białych moc, oferowana przez Naturę i używana z powodzeniem przez Czerwonych. Jednak jest to tylko dobra, ciekawa lektura, nie można się po niej spodziewać niczego wspaniałego, co jest reklamowane na tylniej okładce wydania, które czytałem.

Jak to dobrze mieć joggera - będę wiedział, co już czytałem. ;]

A na koniec - spodobał mi się ostatnio mix Stylowej Spółki Społem, ściągnięty już dość dawno ze strony Asfalt Records. Szkoda tylko, że nie spotkałem jeszcze wykonawcy, który normalnie zmieniałby motywy muzyczne w takim tempie.

Zobacz komentarze Trackback dodajdo.com Zobacz pełne metadane

Wszystko byłoby w porządku

... gdyby ciekawy pomysł Dj Sappo nie został zmarnowany przez monotonne powtarzanie tych samych motywów. Poza tym wydaje się ok.

Zobacz komentarze Trackback dodajdo.com Zobacz pełne metadane

A w dniu dzisiejszym

... kaleczenie Perla wspomagane soundtrackem z Elfen Lied. Polecam obie rzeczy. ;]

Apdejt: Nic takiego się nie zdarzyło. Może szczęściem.

Zobacz komentarze Trackback dodajdo.com Zobacz pełne metadane

Kilka rzeczy i ich ocena

Hotel Zacisze jest miau.

Mój nowy mały notatniczek A4/192k w twardej oprawie z śmieszną okładką jest miau.

Testowe logo nowo powstającego ap jest mniej więcej miau.

Płytka "Domowy chillout" z serii Przekrój Muzyki jest średnio miau.

Moje zdolności ostrzenia ołówka nożem nie są zbyt miau.

Moje związki uczuciowe są niezbyt miau.

http://www.infonuke.org/papa/ *zdecydowanie* nie jest miau.

Zobacz komentarze Trackback dodajdo.com Zobacz pełne metadane

Cała prawda o nekromantach

Van Der Graaf Generator - Necromancer

Yes I live in the black woods, 
where you dare not even speak my name.
If there is evil in your heart and you will come near 
to me you will lose your sane.
My form is mystic, but my heart is pure,
you'd better believe what I say:
I am the Necromancer.

I cast deep spells and potent:
I am a Seer of the Real.
My forces work against evil,
for I love all I feel.
I know the secrets long forgotten,
you'd better believe in me:
I am the Necromancer.

Look into my eyes!
I tell you, occults power lies in love.
I fight against darkness, the power
of the Black.

Every day the power is greater, 
and soon the world will come to rights.
Through the magic, through the power,
shaman shall die on the seventh night.
And now remember magic is here;
you'd better believe in the White.

I am the Necromancer,
and I come to carry your heart away to good.

Od zawsze wiedziałem, że to prawda, a przekonanie, że nekromanci są źli wywodzi się od tych wszystkich ludzi na górze, którzy musieli sobie kogoś wybrać na kozła ofiarnego. O! ;]

Zobacz komentarze Trackback dodajdo.com Zobacz pełne metadane

Niby zwykły ficzer, ale

Related na Progarchives.com, strasznie przydatne. Szczególnie przy recenzji jednej z ostatnio znalezionych, dobrych płyt. A najlepszym jest to, że możesz zwykle ściągnąć cały jeden kawałek z płyty, która jest opisywana. Bez straty jakości, bez ucinania.

/me pod wpływem tego, co leci w słuchawkach...

Zobacz komentarze Trackback dodajdo.com Zobacz pełne metadane

Polecane na dziś

Sypnę się głównie linkami z mniej więcej krótkimi opisami. Reszta zostanie sobie na później. :)

Hip-hop

Dwa fajne miksy starego, dobrego, zagranicznego Hip-Hopu wykonane przez Root a'Koola i Rozbita znajdą się tu: mix Rozbita / mix Roota. Coś cięższego, nie dla fanek dzisiejszych boysbandów, nie brać, póki się nie jest w odpowiednim nastroju do słuchania takiej muzyki. :P

Drum & Bass

A to jeden z lepszych winyli, które słyszałem - Syncopix/Stare - Barbie Q. Warto przesłuchać, większość wyrobów ze stajni Phunkfiction jest na wysokim poziomie. Wystarczy posłuchać darmowych miksów z ich strony. Flash wymagany.

Art rock

Yes - Close to the Edge. Jeden ze starszych, ale naprawdę dobrych płyt/LPków. Oprócz muzyki niezwykłe są także teksty - w tytułowym utworze nie znajdziesz prostych rymowanek, ale skomplikowane wiersze z wielokrotnymi rymami i w naprawdę dobrym wykonaniu. Płyta robi wrażenie.

Soundtracki

To przedostatnia płytka, jaka mi się przypomina - Animatrix - The Album. Dawno nie słuchany, ostatnio powrócił na biurko. Muzyka ma bardzo fajny klimat i może być używana do odprężania się lub jako tło podczas robienia czegoś ciekawego/wymagającego myslenia.

Mocniejsze brzmienia

Do zwolenników wszelkich gatunków ciężkiego metalu: nie bijcie, to tylko imvho. :D

Spastic Ink - Ink Compatible. Jedna z lepszych płyt, które ostatnio słuchałem (Infro - dzięki. :) ). Ma w sobie urok i zaskakuje często swoim brzmieniem. Ale nie mam co opowiadać o dźwiękach - w przypadku takiej płyty jak ta trzeba samemu przesłuchać.

Zobacz komentarze Trackback dodajdo.com Zobacz pełne metadane

Zlepek informacji

Skończyłem właśnie pisać kolejne skrypciki do mojej stronki i opycham się ciachem (nie, nie cookies, polskim ciachem - w kończu trza popierać własną gospodarkę). Dzięki sześciu - ośmiu godzinom pisania i testowania napisanego mam zaimplementowaną obsługę RSS2.0 oraz handlera do tekstów, jakie kiedykolwiek napisałem/napiszę. Uwaga, warczę, gdy ktos mnie spyta o rzecz związaną z php. Htmla też mam dosyć na dziś. Podziwiajcie dzieło. :P

Również dzisiaj skończyłek czytać drugą z książek, które sobie wypożyczyłem z biblioteki. Dla mnie, a może i dla kogoś jeszcze opiszę je pokrótce.

Stanisław Lem - Wizja lokalna.
Książka odrobinę zbyt trudna dla mnie, ze względu na skomplikowane i długie opisy (wręcz encyklopedyczne) świata, do którego miał udać się Ijon Tichy. Ciekawy pomysł ewolucji ptaków i rozmnażania się przez zapylanie. Ciekawa książka, dająca do myślenia.

David Eddings - Belgarath Czarodziej
Od początku zakładałem, że ta książka będzie czymś prostym i lekkim. Nie pomyliłem się, chociaż bardzo podobało mi się to, że wszystkie zdarzenia były z góry przewidziane. Niestety, powieść kończy się w środku, chociaż nigdzie nie było napisane, ze są inne części. Też przyjemna książka, można się rozerwać po czymś wymagającym myslenia.

Jeszcze nie przeczytałem książki, która przebiła swym klimatem Kronik Thomasa Covenanta. Polecam wszystkim, chociaż trochę ciężko napisana.

A z muzyki oczywiście The Mars Volta i album Frances The Mute. Boska muzyka, ale muszę przyznać, że pierwsza płyta (De-loused in the Comatorium) trzymała mnie przez dobre ponad pół roku tak, że nie chciałem nawet sięgnąć po tą.

Zobacz komentarze Trackback dodajdo.com Zobacz pełne metadane

Notka zbiorowa #1

Dziwnym jest, że zauważyłem już drugi raz, iż neo+ po sześciu dniach nie chce się połączyć. Podczas zmiany ipka całkowicie rozłącza na moim routerze, chociaż wydaje mu się inaczej. Potem po restarcie ping przez jakieś 20 sekund działa, potem rozłącza (wydaje mi się, że ping rośnie, ale nie jestem pewien). Nie dość, że słabe łącze i dynamiczny IP za taką cenę, to jeszcze nie wytrzymuje dłużej niż kilka dni? Może trafiłem na jakieś problemy, ale nigdy szczęśliwie ich nie miałem.

To, co robi się dla klienta w sklepie 3giga na Wschodniej, to żenada. Miałem w zeszłym tygodniu mieć już nagrywarkę, a podobno dopiero będzie we wtorek. Ale na poniedziałek mam już mieć ten sam model w exe na Zielonej, po kosztach o 25 złotych niższych. 185 złotych za ND-3540 to dobra cena. Miejmy nadzieję, że się uda.

Dla wszystkich słuchaczy ambitnej muzyki, polecam Spastic Ink - Ink Compatible. Świetna płyta, naprawdę dziwne i oryginalne brzmienie. Awangardą mógłbym porównać wręcz do The Mahavishnu Orchestra.

Co by tu jeszcze dodać? Ostatnio była u mnie rodzina z Kanady, dokładnie wczoraj. Wrażenia bardzo miłe. Największy problem miałem z najmłodszym kuzynem (6 lat, zaraz 7), który to od razu pognał do komputera, a ja z gier tylko tuxracer, frozen-bubble, abuse i dwie zbyt skomplikowane, jak dla malucha. Cały czas się mnie pytał, o co chodzi w grze, gdy odpaliłem mu strategię, więc robiłem przez większość czasu za niańkę. Ale jakoś mi to nie przeszkadzało. Chociaż metoda wychowawcza u mnie jeszcze nienajlepsza. Na razie nie byłbym dobrym ojcem, ale czego spodziewać się po chłopaku miejącym 16 lat. :)

Ostatnio słucham, o dziwo coraz więcej różnej muzyki i nie katuję się pojedynczymi albumami, jak kiedyś. Chociaż... troszkę mi zostało. Oczywiście, jak widać na moim profilu, to Radiohead - Kid A. Fajna płytka, a In Limbo, ze względu na nietypową rytmikę od razu wpadł mi w ucho i nauczyłem się go grać na gitarze. Troszkę. A Idioteque i How To Disappear Completely podśpiewuję sobie często. W dodatku namówiłem mojego przyjaciela na Audioscrobblera. Jego profil jest tu. Może jeszcze uda się go nawrócić na Jabbera? :P

Coś widzę, że nikomu się czegoś takiego nie będzie chciało czytać, a i weny nie mam, więc inne rzeczy, które wpadną w wolnym czasie do głowy zostawiam na później.

Zobacz komentarze Trackback dodajdo.com Zobacz pełne metadane

Wspaniały kawałek

Czyli audiotrack z trailera od My-HiME. Naprawdę, jeden z najlepszych utwórów, jakie słyszałem. Warto ściągnąć dla niego cały trailer. ;] Zainteresowanych odsyłam na Static Subs, o ile dobrze pamiętam i jeszcze jest jakiś seed na tym. :) Jeśli coś jednak się nie teges, to cśś, może dałoby się zrobić. Pełna dyskrecja... ojej, jestem w googlach? To się nagrało? :D

Apdejt - dokładna lokacja. A tutaj można pobrać sam audiotrack.

Zobacz komentarze Trackback dodajdo.com Zobacz pełne metadane

Cos tam stworzyłem

I przyszedłem na jogga się pochwalić. Middle Ages Jazz. Nawet jakoś wyszło. Jeśli ktoś będzie uprzejmy napisac komentarz, to jeszcze milej. :)

Zobacz komentarze Trackback dodajdo.com Zobacz pełne metadane

Kolejny nabytek

Tym razem trafiła do mnie Aria M 2408 SD, ładny, duży magnetofon szpulowy, ale nie mam gdzie go postawić (szkoda, że miejsca nie można sobie wygenerować ;P ). Na razie stoi sobie na moim desktopie, ale na trzech nogach, bo ledwo się mieści. Dobrze, że chociaż lekki. I działa, sprawdzałem na paru szpulkach. ;]

Ta, działa, ale wymaga wzmacniacza i głośników. Oczywiście ich też nie ma gdzie ustawić.

Zobacz komentarze Trackback dodajdo.com Zobacz pełne metadane

Płyta na dziś

Radiohead - Kid A

Pod koniec tygodnia ma być nagrywarka. Wreszcie. ;) Starą się jakoś wykorzysta, prawdopodobnie jako stacjonarny odtrarzacz Audio-CD.

Zobacz komentarze Trackback dodajdo.com Zobacz pełne metadane

Woxy Vintage

Po przeczytaniu, nie tak dawno temu, notki dotyczącej tegoż radia internetowego na jogu Jarka Zgody postanowiłem sam się przekonać, jak smakuje. ;) Od kilku godzin coraz bardziej doświadczam celności doboru muzyki. Woxy Vintage jest bardzo dobrym radiem podczas czytania - ani nie męczy uszu, ani nie zajmuje zbytnio umysłu.

Dawno nie używałem żadnego radia internetowego, bo często zapominam o takiej możliwości, a często wolę posłuchać jakiejś płytki miast radia. Normalnego radia w ogóle nie słucham - zbyt niski poziom niestety. W wyniku czego Woxy Vintage jest trzecim, które słucham dłużej niż pięć minut. Pierwszym było radio.wazee, troszkę cięższe, ale czasami bardziej proste, a drugim Drum and Bass Radio, dzięki którego prostocie mogę spokojnie skupić swoje myśli na danym zagadnieniu (czasami używane podczas zabaw w programowanie). Więc nie powiem, abym był jakimś znawcą. ;]

Zobacz komentarze Trackback dodajdo.com Zobacz pełne metadane
Na górę
Reklamy Google