Michał Moroz

Abecadło smoczątka, dziennik niecodzienny

Alternatywne spojrzenie na problemy codzienne

Tekst ten będzie polemizował (a przynajmniej udawał, że to robi) z spojrzeniem ukazanym w notce Dzień Świra na blogu Zandramas.

A zaczęło się tak...

"A to peszek!"

8:30

Autobus? Jaki autobus... A, TEN autobus. Trudno. Szybki bilans zysków i strat... Jedna kartkówka mniej, jeden punkt mniej u nauczyciela, ale da się żyć. W końcu nie będzie zły w nieskończoność. Potem jeszcze angielski i francuski, klasówka i kartkówka. Hmm, pożyjemy, zobaczymy.

9:05

Śnieg, śnieg i jeszcze raz śnieg. Wszędzie biało i szaro, a żołnierz musi iść do przodu... Mam lepiej, nie ciągnę ze sobą całej masy sprzętu, poza tym wiem, że niedługo będzie ciepło. To jeden z tych momentów, kiedy człowiekowi naprawdę chce się już być w szkole. Wierzę w wiele rzeczy, także w to, że udało mi się wrzucić wszystko do plecaka. Opuściłem fazę pożywiania się na rzecz mniejszego pośpiechu w innych czynnościach. Mówią, że nie samym chlebem człowiek żyje...

9:35

Drzwi. Ciepło. Tak jest, destination point reached. Co prawda brak mi tych precyzyjnie odmierzanych kilkudziesięciu minut, w których to spałem, ale może szczęście trochę mi pomoże w pisaniu sprawdzianu z języka. A brak pracy domowej z francuskiego? To dopiero następna lekcja, nie ma się co martwić.

Nieco później.
  • Geografia - jak mnie nie ma to i kartkówki być nie może, wiadomo. ;)
  • Angielski - freestyle. Nie liczyłem, ile razy już to mi pomogło. Jak każdy, trochę się denerwuję. Jednak... Czy zginę od tego?
  • Francuski - żyjemy! Szczęśliwie nic takiego się nie zdarzyło, a nawet dostałem całe 4 z ostatniej klasówki.
  • Nawet na innych lekcjach nie było tak źle - z polskiego tysz cztery.
13:15

Spotkałem koleżankę z autobusie, a autobus zrobił nam podwójnego psikusa - najpierw udał, że nie jest sobą, a potem, kiedy już w niego zwątpiliśmy, pokazał z powrotem swoją prawdziwą naturę. Brzydal, chrumkacz i w ogóle. A my znów o własnych siłach brniemy przez śnieg. Jak od wieków.

Prequel

Wentylator komputera to istne połączenie ambientu z noizem. Chodzi, bo tak prosiło rodzeństwo. Jakiś torrent się ściąga i ściąga. Niestety - całe to ustrojstwo nie daje mi spać. Chce, bym słuchał jego koncertów na dwa dyski i wiatrak. W innych okolicznościach powiedziałbym, że to jest to, co tygryski lubią najbardziej, ale teraz nasuwa mi się tylko: "Dajcie spać!".

A przecież tylu ludzi musi być na służbie o tej porze... Czy to jest sprawiedliwość?

Zobacz komentarze Trackback dodajdo.com Zobacz pełne metadane

Rozmyslając

Ludzie są pełni wad, ale gdyby tacy nie byli, to świat stałby się strasznie nudnym miejscem.

Miasto i kraj, w którym żyję pozostawia wiele do życzenia, ale czy utopia nie przyniosłaby ogromnej fali samobójstw?

Mam więcej niż statystyczny mieszkaniec tej planety - czemu więc miałbym żądać jeszcze?

Posiadam grupę znajomych i przyjaciół - kim więc jestem, gdy mówię, że oni nie starczają?

Poza szczęściem, cierpię. Ale właśnie wtedy czuję, że żyję.

Życie jest piękne. Nie, nie ma to związku z domniemanym zauroczeniem moim, prędzej z dalszymi refleksjami na temat notki o atmosferze panującej w tramwaju. Mimo wszystko, czy wiecie, skąd biorą się te nieprzebrane pokłady optymizmu?

Zobacz komentarze Trackback dodajdo.com Zobacz pełne metadane

W tramwaju

Jest tłoczno.

Nie tylko. Wszyscy patrzą przez okna. Cztery równe rządki ludzi, zwrócone twarzami do najbliższej szyby. Wyglądają jak więźniowie pragnący o natychmiastowej ucieczce z miejsca swego pobytu. Udają, że nikogo poza nimi nie ma. Udają, że nie widzą obserwatora.

Dlaczego tak? Czyżby zbyt wielkie skupienie populacji naszego gatunku w jednym miejscu tak destruktywnie działało na nasze odczucia? A może przeświadczenie o własnej indywidualności, może też doskonałości nad pozostałą częścią gatunku? Niechęć do spojrzenia podobnej istocie w twarz?

Pytania. Odpowiedzi jednak brak z mojej strony, jedynie domysły z poprzedniego akapitu.

Co najgorsze? Rówież uczestniczę w tej wspólnocie, wspólnocie braku wspólnoty.

Zobacz komentarze Trackback dodajdo.com Zobacz pełne metadane

Przypatrując się pewnemu wzorowi

Wydaje mi się, że zacząłem pojmować powiązanie pomiędzy stylem pisania Terry'ego Pratchetta a zawodem, który uprawiał swego czasu.

Nie sposób tego nie odczuć, gdy rozważania o energii i pracy układają się w jeden, dość surrealistyczny wniosek:

Studenci spojrzeli na siebie z przerażeniem. Po raz kolejny się nie udało. Dla pewności będą sprawdzać każdy blok, dopóki któryś z nich nie zrobi tego, do czego został stworzony. Jednak kiedy następny półtonowy kloc został postawiony na krawędzi, również rozgrzał się i ani drgnął.

Zobacz komentarze Trackback dodajdo.com Zobacz pełne metadane

Gdzie jest moja...

Oddałbym wiele za możliwość zaindeksowania swojego pokoju w Google. Niestety, pamięć czasami zwodzi, co prowadzi do wielkiego zdziwienia po odkręceniu klapki laptopa i spostrzeżeniu, że tego żółtego ustrojstwa tutaj nie ma! W tym przypadku odpaliłbym wiadomą wyszukiwarkę i wpisał odpowiednie zapytanie, a odpowiedź pojawiłaby się po chwili.

Zdaję sobie sprawę z konsekwencji. Mogłoby doprowadzić to do rozleniwienia umysłu i degeneracji postępującej, ale zgodnie z zasadą: Skoro można coś zrobić szybciej, to czemu nie? częściej używałbym swojego głowostwora, bo przecież dojście do klawiatury, odpalenie przeglądarki i wpisanie tych dziwnych literek zajmuje swój czas. Korzystając z pamięci podczaszkowej (swoistego rodzaju pamięci podręcznej) uzyskałbym jedną z odpowiedzi: O tutaj/Nie wiem/Wypchaj się, śpię teraz w trybie natychmiastowym.

Marzenia... Google nie wie wszystkiego. Zobaczcie sami.

Zobacz komentarze Trackback dodajdo.com Zobacz pełne metadane

Cała prawda o -ciekach pamięci

-cieki pamięci powstają zanim obudzisz się na dobre. Niby jesteś świadomy, jednak coś nie pasuje - ten świat nie do końca logicznym się wydaje. Poprzedniego dnia, rozważając masowo aspekty działania kodu, który nie został skończony i nocą nie dawał zapomnieć o sobie (np. podsuwając nowe pomysły bądź lawinowo narastające problemy) wszystko było takie jasne - tu zero, tam jeden, jeśli a to b, jeśli nie, to a jest be.

Nastała noc pełna walk o nowe idee, po czym przyszedł spokój i czas wyciszenia umysłu. Następnie umysł się rozbudził znów i zaczął sobie żartować z działań pamiętnego wczoraj, które to powtarza się każdego kolejnego dnia.

W tym to momencie właśnie powstają -cieki pamięci. Aby dogłębniej wytłumaczyć czym są, należy zanalizować przebieg działania biologicznego serwera programisty.

Serwer ten próbuje, bez udziału pomocników rozważyć wszystkie możliwe przypadki działające na dany kod. Nie oszukujmy się, nie jest on idealny, połowa zdarzeń to dobry wynik. Serwer ten spełnia więc rolę i komputera, i użytkownika. Musi przy tym przechowywać końską dawkę zmiennych, stałych, działań użytkownika - także tych niezbyt legalnych i odpowiedzi programu. Następnie układa to w graf, najczęściej przyjmujący formę drzewka (bądź lasu, jeśli punktów wyjścia jest wiele). Ot, rozgałęzienie, rozgałęzienie, gałązki, liście, wróbelek, chmurki i słoneczko do kompletu.

Tak przygotowani domyślamy się już, czym są -cieki pamięci. Gdy zaczynamy rysować drzewo od wróbelka, albo gałązki od liści, natrafiając na dowolny problem, fragmenty kodu, które gdzieś tam trzymają się razem, zaczynają pływać bezładnie po umyśle. Wraz z nimi nasz wróbelek, nieistniejące drzewo, kilka liści i tym podobne. Tworzy to kolaż podobny do dzieła malarza pokojowego w niewietrzonym pomieszczeniu bądź muzyka komponującego swe symfonie po trzecim pod budką w typowym średniej wielkości mieście.

Ale nie powiem, żeby to nie było przyjemne.

Zobacz komentarze Trackback dodajdo.com Zobacz pełne metadane

Zbieram siły na jakiś porządny wpis

Jest kilka pomysłów, jest nieco nowości i delikatna nuta świąteczna w tym, co przeżywam. Jednak większa chęć pisania własnych wymysłów w różnistych językach programowania powoduje brak czasu i zainteresowania innymi rzeczami, w tym joggerem. Niestety - ostatnio zupełnie nie jestem aktywny w tym wspaniałym środowisku i odstawiam chwilowo rolę syna marnotrawnego.

Już za kilka dni nadejdą święta i mam nadzieję, że wszystko się jako tako ustabilizuje. Powoli przyjdzie mi ochota na pisanie i odrobię zaległości. Czekam na ten okres z niecierpliwością. Już tak niewiele, tylko... czemu świat spowalnia?

Idąc za przykładem Kapuścińskiego, z którym się zaznajomiłem podczas testu z j. polskiego (wcześniej też go znałem, ale nie wyciągnąłem tak daleko posuniętech wniosków, a tu mnie do tego zmuszono), jestem niewolnikiem czasu. I ironią losu jest fakt, że zegarek zaczyna mi działać nie tak, jak powinien. Spisek?

Zobacz komentarze Trackback dodajdo.com Zobacz pełne metadane

Jedyny poprawny język

Najnowsze badania przeprowadzone przez eksperów etyleksoskopii wykazały stuprocentową skuteczność naszego języka. Nowa, ulepszona formuła zawiera więcej inteligentnych kompleksów niż dotychczas, dzięki czemu użycie staje się jescze łatwiejsze.

Powiedz "nie" problemom! Nasz język jest niezwykle elastyczny. Zapomnij o odwiecznych kłopotach, które dręczyły Cię przy stawianiu wielkich liter, czy poprawności gramatycznej. Rozwiązania zaprojektowane przez grupę szwedzkich naukowców pozwalają na o wiele mniejszy wysiłek umysłowy podczas pisania.

"Bo ja nigdy nie potrafiłam niczego ładnie napisać. Teraz już umiem. Nasz język jest wspaniały!" - mówi zadowolona użytkowiczka.

Dołącz i Ty! Pamiętaj - nasz język to Twoja droga do sukcesu.

Zamów już dziś!

Zobacz komentarze Trackback dodajdo.com Zobacz pełne metadane

Potwory potworzaste

Dzień. Mija bez problemów. Wypełniony mniej, lub bardziej przyzwoitymi sprawami. Czasami trafi się jakaś zagadka, innym razem coś ciekawego do zrobienia. Przez nieuwagę można coś popsuć (biedna matryca od laptopa) lub stworzyć. Wszystko mieści się w normie, zwykły człowiek nie zauważy odstępstw.

Kryją się w ciemnych miejscach. Wypełzają nocą. Jest ich tak wiele, że może się trafić nawet kilka w ciągu mrocznej części doby. A jeden to typowa dawka.

Atakują zwykle pojedynczo. Gdy już ukąszą, nie ma powrotu. Ich trucizna wędruje w górę ciała i zatruwa umysł. I jesteś pewien, że za chwile będzie trzeba wstać z ciepłego łóżka i poradzić sobie z problemem. Walczysz ze sobą. W końcu wiesz, że nie ma innego wyjścia. Przecież pomysł, który przed chwilą wpadł Ci do głowy jest tak genialny w swojej prostocie, że nie wolno go zapomnieć.

Zapalasz światło. Odnajdujesz kartkę, zapisaną jak zawsze w połowie. Chłód trochę Cię orzeźwia. Formujesz chaotyczną koncepcję pomysłu w jeden lub kilka najważniejszych wniosków. I znów kładziesz się spać.

Nadal coś Ci jednak nie daje spokoju.

Zobacz komentarze Trackback dodajdo.com Zobacz pełne metadane

Czemu nie lubię wiadomości

Chodzi tu właściwie o większość pokazywanych w popularnych serwisach informacyjnych, gazetach, Internecie, etc. Dawno temu ograniczyłem się z tymi 'newsami z kraju i ze świata', sądząc, że jest to jakieś wyjście. No i było, mimo to nie można do końca życia niczego nie wiedzieć.

Kolejne, możnaby powiedzieć, pierwsze (niby sprzeczność, ale jednak ma to jakiś sens) spotkanie z wiadomościami znów pozostawiło niesmak. Nie lubię, gdy ktoś manipuluje mną i zmusza do myślenia w określonym kierunku, a media - może tylko dlatego, żeby się sprzedać, a może nie - usiłują ten gwałt na mnie uczynić. Bo któż to podając suche fakty używa takich figur stylistycznych, jak pytania retoryczne? Należy się zdecydować, albo piszemy opowiastkę sensacyjną, albo opisujemy rzeczowo zdarzenie. W idealnym przypadku nie powinno być tam cienia emocji.

Niestety, wraz ze wzrostem tragizmu nowel z życia wziętych, rosną także reakcje na nie. Nie wiem, czemu, ale odpisywanie na forach publicznych na wieść o np. morderstwie (ach, to temat przedni jest, zyski z niego o wiele większe) staje się sportem, w którym wzmagamy naszą wściekłość i przeciwność światu. Bo na bicie się jesteśmy już za starzy/tchórzliwi/zbyt słabi. Czy tylko ja mam wrażenie, że to może jedynie doprowadzić do wrzodów na żołądku? :)

Inspirowane artykułami z gazeta.pl: Dożywocie za zabójstwo w Kutnie oraz Pierwsza biała terrorystka-samobójczyni.

Zobacz komentarze Trackback dodajdo.com Zobacz pełne metadane

Czego uczą w szkołach?

Zainspirowany myślą mojego znajomego (która została uwieczniona przyczepiona do statusu (tak, 'uwieczniona' nie jest tu najlepszym słowem), doszedłem do następujących wniosków.

Wniosek pierwszy: W szkole podstawowej/gimnazjum uczą metod wybierania.

Wniosek drugi: W liceum natomiast uczą metod wybierania metod wybierania.

Więc na studiach x^3? To tylko domysł, bo jeszcze TAM nie byłem.

Zobacz komentarze Trackback dodajdo.com Zobacz pełne metadane

Ulotne chwile

Poczynając od pewnego rzymskiego poety, Horacego, i jego słynnej maksymy, poprzez wieki ascezy, jej odnowienie w baroku, uwielbienie przez sarmatów, następnie ponowne odrzucenie w dążeniu do odzyskania niepodległości, kończąc na po raz kolejny powracającym do łask, a mógłbym stwierdzić nawet, że bardzo modnym w obecnych czasach frazesie Carpe diem.

Korzystając z dobrodziejstw doby informacji, gdzie może wystąpić i wiersz Chwile ulotne, nieznany, napisany przez osobę, której nazwisko niewiele może powiedzieć: Elżbietę Opalińską i popularna od kilku lat piosenka niebyłej krakowskiej katowickiej grupy Paktofonika, znana mniej lub więcej przeciętnemu Polakowi, i ja pozwolę sobie na wkład w dezinformację społeczeństwa.

Tak więc byłem świadkiem naocznym (choć nie wierzyłbym zbytnio moim oczom) dwóch niby naturalnych, jednak niecodziennych zdarzeń. A zjawiskiem zmieniającym widowiskowość całego zajścia stało się w tym wypadku światło.

Zauważyłem księżyc w pełni - niby nic ciekawego, mimo to zarejestrowałem ruch i płynną zmianę jego siły świecenia w nieregularnm rytmie. Zaintrygowało mnie to, przystanąłem i przyjrzałem się bardziej. Okazało się, że to chmury, których nie było ani zbyt mało, ani zbyt dużo tworzyły zgrabną mozaikę z księżycem w tle. Po raz pierwszy spotkałem się z czymś takim i nie mogę powiedzieć, że mnie nie zachwyciło. Naprawdę, widok chwytał za serce, jedna z niewielu pięknych rzeczy w zwykłym mieście wieczorem.

Niedługo potem wzrok mój padł na drzewo. Drzewo było zwykłe, chociaż jeszcze trzymało większość liści i do tego miały one zielony kolor. Piękno sytuacji polegało na lampie rtęciowej (lub sodowej, nie daję głowy) znajdującej się pół metra nad nim i za nim. Lampa ta daje zimne, białe światło, które to nadało liściom żywą barwę i podświetliło je od tyłu, co stworzyło kolejny niesamowity efekt.

Dziwna to rzecz, gdy ludzie cieszą się z byle czego, kiedy spojrzą na to z innego punktu widzenia.

Zobacz komentarze Trackback dodajdo.com Zobacz pełne metadane

Gdy próbuje się zrobić coś zbyt dobrze

W takich przypadkach dochodzi do przekombinowywowania. Symptomy takiego zachowania można dość obrazowo przedstawić uprzednio wykorzystanym neologizmem lub błedem (fleksyjnym?), zależnie od punktu leżenia, przy czym dziewiećdziesiąt dziewięć osób na sto, nie czytając tego wyjaśnienia, pomyśli to drugie. Niestety, takie sytuacje zdarzają mi się dość często. Mając do wyboru prostą, sprawdzoną ścieżkę, z której wielu już skorzystało, i trudną, prawie niewidoczną, wiodącą przez chaszcze, gdzie łatwo zbłądzić i zostać pożartym na surowo przez omyłkowce, wielkie i włochate, jak głupi wpycham się właśnie tam. Z jednej strony to dobre, gdyż rozwija, ale z drugiej należy rozgraniczyć sytuacje, kiedy skorzystanie z trudniejszych rozwiązań się opłaca, a kiedy nie, czego oczywiście za Chiny nie potrafię wyczuć. A potem mogę tylko czekać na konsekwencje swego czynu.

Średnio związane z tematem. Zarazili mnie notpr0nem, czyli najtrudniejszą zagadką w Internecie, jak deklamują autorzy. Na razie znalazłem się na szóstym poziomie. Są ważniejsze sprawy od klikania i zastanawiania się nad kolejną zagwostką, ale chyba wrócę do tego niedługo. Spodobało mi się.

Zobacz komentarze Trackback dodajdo.com Zobacz pełne metadane

Wsteczny rozwój mój

Z niepokojem zauważyłem, że mam trudności, by skoncentrować się na wykonywanym zadaniu. O ile mam na coś wiele czasu, to jeszcze nie jest to aż takie uciążliwe. Jednak w momentach, kiedy mam coś zrobić na czas, staje się to pewnym utrapieniem. Zastanawiam się dość często nad wieloma sprawami naraz i takie skakanie z kwiatka na kwiatek, mimo, iż sprawia mi pewną przyjemność, wyrabia widocznie zły nawyk u mnie. Ostatnio nawet zauważyłem, że rozmawiając z jakąś osobą mój wzrok nie może na niej spocząć, jak to Natura podpowiada, tylko gdzieś błądzi od jednego, do drugiego miejsca.

Inna dziwna sprawa. Spostrzeżenie ukazało moją obniżoną odporność na stres. Obniżoną? Prawdopodobnie. Nie jestem tego w pełni pewien. Jednak jeszcze nigdy nie zdarzyło się coś takiego, jak w ostatnim tygodniu, kiedy to stres zablokował całkowicie moją percepcję na kilka chwil. Niewiele, ale musiałem jeszcze raz powtarzać to, co już przetworzyłem w pamięci.

Nie potrafię znaleźć przyczyny, co skutkuje brakiem rozwiązania. Żadnego pomysłu, cóż to mogłoby być. Gdybym chociaż znalazł jakąś wskazówkę. Co ciekawsze, aktualnie nie miewam stanów depresyjnych, ni niczego w tym rodzaju. Ogólnie czuję się szczęśliwy, chociaż, zgodnie z naturą człowieka zawsze mogłoby być lepiej. Jedyne, co mi przychodzi do głowy to zmęczenie i częściowy brak aktywności ruchowej. Z drugiej strony byłem odporny na to przez długi czas. Może to coś związane z dojrzewaniem?

Jakby nie było, ucieszyłbym się bardzo, gdyby jak najszybciej mi przeszło.

Zobacz komentarze Trackback dodajdo.com Zobacz pełne metadane

Mieszane uczucia vs programowanie

A wygląda to tak.

Z jednej strony ciekawe zagadnienie, nad którym trzeba mocno pogłówkować, które zajmie trochę czasu, mimo to będę strasznie usatysfakcjonowany z poprawnego i w miarę szybkiego rozwiązania. Sponsoruje: Pragnienie Wiedzy.

Z drugiej strony program, nad którym bedzie trzeba siedzieć kilka godzin, aby wykryć i poprawić jeden logiczny błąd lub coś usprawnić, wszystko wszakże polega na wymyśleniu jednego, poprawnego algorytmu. Sponsoruje: Lenistwo.

Klasyczny dylemat - postawa 'Ja chcę jeszcze raz' kontra postawa 'Pier****, nie robię'.

Filozofując, przy ciastku nad zadaniami z tegorocznej Olimpiady Informatycznej, /me.

Zobacz komentarze Trackback dodajdo.com Zobacz pełne metadane

Paradoks

Dziwne. Kiedy cierpiałem, chciałem, żeby jak najszybciej mi to przeszło. Teraz, kiedy nie cierpię, to, motyla noga, nudno jest. o0

Na pocieszenie - Suzuka. Aż się przypominają stare dobre (mhm, również) czasy, jak byłem zakochany. :)

Hmm. A nie jestem? Muszę pomyśleć... Ciekawe...

Zobacz komentarze Trackback dodajdo.com Zobacz pełne metadane

Nie dla mnie ludzie

Do takiego wniosku doszedłem wczoraj. Wolałem wpatrywać się w krajobrazy, zamiast uprawiania różnych głupot z resztą klasy. Co skutkowało sześcioma godzinami gapienia się przez szybę autokaru i podziwianiem Stworzenia.

Były też jaśniejsze strony wczorajszego wyjazdu. Pod pomnikiem Kopernika w Toruniu śpiewaliśmy we dwóch piosenki ze śpiewnika harcerskiego - a mój kolega grał na gitarze. Zarobiliśmy niewiele, za to satysfakcja niepomierna - występowaliśmy nawet przed grupą niemieckojęzyczną. Niestety, jedna z osób poprosiła nas o zaśpiewanie czegoś po angielsku i nie mogliśmy spełnić tego życzenia.

Dzięki czemu poczyniłem kolejne spostrzeżenie - ludzie są całkowicie zamknięci w granicach wytyczonych przez samych siebie. To nie tzw. stereotypowi ludzie dali nam te grosze, tylko dzieci i ci, którzy dla większości są uważani za margines.

TODO: Nauczyć się kilku prostych kawałków.

Zobacz komentarze Trackback dodajdo.com Zobacz pełne metadane

Komentarze dnia dzisiejszego

Pomysły zawsze nawiedzają mnie wtedy, kiedy jestem offline i nie mogę lub nie chce mi się ich zapisywać. Złośliwość rzeczy... półżywych?

Okazuje się, że ludzie, którzy nie mają nic konkretnego do powiedzenia, w jakkolwiek dużej grupie by nie byli, nudzą.

Spędzanie masy czasu na niczym konstruktywnym, nawet, jeśli miałoby pomóc w długoterminowych kontaktach interpersonalnych, staje się po przemyśleniu czasem straconym lub nie, zależnie od przynoszonych profitów.

A teraz pytanie zasadnicze: jakim cudem jestem zdolny do napisania czegoś takiego, pomimo, że słucham aktualnie przyjemnej muzyki i śmieję się z tekstów na pewnym kanale ircowym?

Zobacz komentarze Trackback dodajdo.com Zobacz pełne metadane

Ręce opadają

... gdy pewna znajoma osoba (relacje okryjmy tajemnicą) daje do zrozumienia, że imprezy składają się głównie z alkoholu.

Utrata człowieczeństwa.

Zobacz komentarze Trackback dodajdo.com Zobacz pełne metadane

Jutro pierwszy września

Czyli początek roku szkolnego. Jednak w moim przypadku jest to nowa szkoła.

Załapany na jednym z końcowych miejsc do najlepszej szkoły w mieście, że tak nieskromnie powiem. Zalety? Może nie będę się nudził na lekcjach. Może ułatwię sobie dostęp na studia. Wady? Nie lubię niczego uczyć się na pamięć. A wymagania duże. Ciekawostki? Unifikacja wymaga noszenia jednego typu mundurków. Nigdy mi marynarka nie przeszkadzała i wcale nie czuję się źle z tego powodu. Marzenia? Dobra ekipa, aby się dało wytrzymać trzy najbliższe lata. Bo o miejsce się nie martwię. Budynek jest wolny od tego całego stresu i nerwowości, która atakuje umysł na ulicy. Chociaż dwa razy tam byłem, to od razu spostrzegłem (w tym wypadku bardziej poczułem), że panuje tu spokój oraz poczucie bezpieczeństwa. Bardzo trudno taką atmosferę utrzymać w środku miasta. Ale wiara czyni cuda, mówią.

Jednocześnie pierwszy września to rocznica rozpoczęcia II Wojny Światowej. Najgorszym dla historycznych wydarzeń jest to, że drugie/trzecie polokenie przestaje wyciągać wnioski z niego. Niestety, tak samo również ze mną. Przypomniałem sobie dopiero teraz o tym. I czuję wstyd; żeby nie pamiętać czegoś tak ważnego? W końcu II Wojna Światowa ukształtowała większość zdarzeń następujących po niej.

Zobacz komentarze Trackback dodajdo.com Zobacz pełne metadane

Kilka refleksji na wieczór

Zastanawiam się, ile jeszcze nagrania wideo będą mogły posłużyć jako dowód w sprawie sądowej. Za pewien czas i obraz będzie łatwo podrobić (a nawet wygenerować od podstaw), szczegołnie przy takim rozwoju technik graficznych.

mcv w swoim poście wymyślił zrzucanie co pewien czas obrazu z kamerki w Japonii i późniejszą zamianę na film. Pomysł bardzo mi się spodobał więc również zrzucam sobie obrazki (gorszej jakości) z kamerek w Nowej Zelandii stąd oraz stąd (znalezione na Webcam Index). Polecam wszystkim taką zabawę.

Update: usunąłem ten akapit, bo zupełnie mi się nie spodobał.

Zobacz komentarze Trackback dodajdo.com Zobacz pełne metadane

Krzyk

Na mało uczęszczanej uliczce tuż za moją działką znów rozległ się krzyk jakiejś osoby. To zdarza się coraz częściej. Ostatnio usłyszałem dźwięk, który wręcz zamroził mi krew w żyłach, jednak teraz nie mogę sobie w pełni przypomnieć, z czym się kojarzył. Pewnie to zniekształcenia fal dźwiękowych wspomagane przez moją wyobraźnię, ale nie mogę pozbyć się wrażenia, że może być jeszcze gorzej.

Zobacz komentarze Trackback dodajdo.com Zobacz pełne metadane
Na górę Późniejsze wpisy
Reklamy Google